Posts Tagged ‘ wulkan ’

Igrając z wulkanem – El Teide

Całodniowa wycieczka na El Teide – uśpiony wulkan Teneryfy, a jednocześnie najwyższy szczyt Hiszpanii jest highlightem niedzieli. Wyprawę organizują z myślą o nas, a właściwie o mnie, rodzice Yureny, twierdząc uparcie, iż nie mogę powiedzieć, że zwiedziłam Teneryfę bez wycieczki na El Teide.

Wyruszamy więc dość wcześnie, by majestycznego Teide, którego ostatni wybuch miał miejsce w 1909 roku, zobaczyć w pełnej okazałości. Po kilkugodzinnej jeździe zatrzymujemy się na dłuższy postój i zwiedzanie Parku Narodowego El Teide (Parque Nacional del Teide). Stamtąd mieliśmy wziąć kolej linową Teleférico del Teide by dotrzeć do wyższych partii wulkanu, niestety w związku z niedawnymi powodziami oraz zniszczeniami, jakie one wywołały, okazuje się to niemożliwe.

Nie czuję się jednak pokrzywdzona, gdyż widoki po drodze oraz w samym parku mogą wynagrodzić wszystko. Krajobraz jest rzeczywiście imponujący. Droga w górę wiedzie przez rozległy las sosnowy, a czym wyżej, tym robi się bardziej pustynnie i kamieniście z przeróżnymi formacjami skalnymi oraz ciekawą roślinnością, jak np. znaną mi do tej pory jedynie z reklam herbatek ziołowych echinaceą.

W drodze powrotnej obieramy zupełnie inną trasę, by zasmakować kanaryjskich smakołyków w lokalnej restauracji. Tu, nauczona już wczorajszym doświadczeniem (lokalna wiedza, wow!), kosztuję wszystkiego z niesamowitym  umiarem, by być w stanie w ogóle dojść do dania głównego. Ostrożność się opłaca, gdyż ryba w cebuli i warzywach smakuje wyśmienicie. Wycieczka kończy się postojem w małej nadmorskiej miejscowości, w której to przed 40 laty rodzice Yureny spędzili swój miesiąc miodowy.