Posts Tagged ‘ jeziora ’

Bałkański road trip zakończony!

W sumie 15 dni, 2 samochody, 8 zwariowanych osób, 6 odwiedzonych krajów (10 na trasie) – tak w skrócie można opisać dwutygodniowy wypad na Bałkany, który pozostawił mnóstwo cudownych wspomnień, 20GB zdjęć oraz kolejne marzenia, inspiracje i pomysły na dalsze podróże. 

Naszym pierwszym punktem podróży był Bled w Słowenii, skąd udaliśmy się do stolicy kraju – Lublany. Następnie rozpoczęliśmy zwiedzanie Chorwacji dniem nad Jeziorami Plitwickimi, skąd udaliśmy się nad Wybrzeże Adriatyku, kolejno odwiedzając magiczne chorwackie miasta – Zadar, Split i Dubrownik. Z tego turystycznego raju udaliśmy się do Bośni i Hercegowiny, by zobaczyć Mostar i Sarajewo – dwa skrajnie różne bałkańskie miasta. Po miejskim szale zapragnęliśmy gór, czyniąc Żabljak naszym punktem wypadowym w Góry Durmitor, a konkretnie na najwyższy szczyt Czarnogóry Bobotov Kuk. Następnie udaliśmy się nad czarnogórskie wybrzeże, zwiedzając Herceg Novi i Kotor oraz okoliczne plaże. Krótki wypad nad Jezioro Szkoderskie sprawił, że szybko zatęskniliśmy za morzem i jeszcze raz udaliśmy się w jego kierunku – w okolice miejscowości Bar. Następnym celem było Kosowo, a konkretnie miasto Peje oraz jego malownicze okolice. Mieliśmy również okazję przejechać przez Prisztinę – stolicę Kosowa w drodze do stolicy SerbiiBelgradu, który był ostatnim punktem wyprawy. Łza się w oku kręci, a chęć na odwiedzenie kolejnych bałkańskich krajów rośnie z każdym dniem. Cóż za przygoda!

Reklamy

Wigierski Park Narodowy – kraina lasów, jezior i… bobra

Jedna podróż zwykle prowadzi do drugiej – a to z racji zaczerpniętych inspiracji, zainteresowania danym regionem lub kulturą, czy poznania nowych ludzi. Dzięki tym ostatnim (a konkretnie jednej osobie, z którą miałam przyjemność podróżować po Hiszpanii i Portugalii) udało mi się ostatnio odwiedzić Suwalszczyznę w iście zimowym klimacie.

Bajeczna sceneria, nocleg w chatce pośrodku lasu, niewyobrażalna cisza i natura w najczystszej postaci, gdzie okiem nie sięgnąć – tak w skrócie można opisać moje wrażenia. Oczywiście tylko odnośnie miejsca, bo jest wiele innych rzeczy, które mnie urzekły w krainie jezior i lasów. Jako że moja gospodyni jest przewodnikiem w Wigierskim Parku Narodowym, nie sposób o nim szerzej nie wspomnieć!

Wigierski Park Narodowy zajmuje blisko 15 tys. ha i spośród innych parków narodowych wyróżnia się bogactwem jezior i rzek. Położony jest na północnym skraju Puszczy Augustowskiej, największego zwartego kompleksu leśnego na niżu Europy, który wraz z lasami na terytorium Litwy i Białorusi pokrywa obszar około 300 tysięcy hektarów. Zdecydowaną większość powierzchni parku zajmują lasy. Wód też nie brakuje – w centrum Parku znajduje się jezioro Wigry z przepływającą przez nie rzeką Czarna Hańcza. Wśród 40 jezior Parku,  Jezioro Wigry jest  najgłębszym i największym okazem.

Jeśli się już wspomniało o typowych dla Wigierskiego Parku Narodowego jeziorach i lasach, nie sposób pominąć ich stałego mieszkańca, a zarazem symbol Parku – bobra, którego miałam okazję widzieć po raz pierwszy w życiu – niestety w postaci martwej, gdyż podczas spaceru po lesie natknęliśmy się na zwłoki tego gryzonia. Jest on roślinożercą z ciekawymi nawykami żywieniowymi – latem zajada się roślinami zielnymi, jesienią natomiast zaczyna intensywnie ciąć drzewa i krzewy liściaste i gromadzić pod wodą jako zapasy na zimę. Ścięte pnie drzew i stożkowato zakończone pniaki – to najłatwiej zauważalne ślady obecności bobrów.

Nie ma się więc co dziwić, że nawet prezydent RP ma dom w tej sielskiej okolicy! Region, oprócz atrakcji krajobrazowych ma wiele innych – stadniny koni, ścieżki rowerowe, trasy do wędrówek pieszych, kilka ciekawych zabytków, z których moim ulubionym jest chyba zespół klasztorny położny malowniczo nad jeziorem Wigry, który został zbudowany przez Kamedułów pod koniec XVII wieku.

Na Suwalszczyznę muszę koniecznie wrócić, gdyż z racji zimowej pory, udało mi się poznać tylko kilka jej atrakcji. A jest ich wiele – poniżej lista 10 rzeczy, które według przewodnika parkowego, w Wigierskim Parku Narodowym koniecznie trzeba zrobić – mam nadzieję, że tego lata uda mi się „odhaczyć” wszystkie pozycje na liście!

  1. Przejechać rowerem trasę dookoła jeziora Wigry,
  2. Przejść się ścieżkami edukacyjnymi Las, Suchary, Jeziora,
  3. Spłynąć kajakiem rzeką Czarną Hańczą,
  4. Odwiedzić Muzeum Wigier w Starym Folwarku,
  5. Wejść na wieżę widokową w Kruszniku,
  6. Zwiedzić pokamedulski zespół klasztorny w Wigrach,
  7. Przepłynąć statkiem po jeziorze Wigry,
  8. Przejechać się kolejką wąskotorową,
  9. Złowić taaaką rybę,
  10. Spróbować potraw regionalnych.

Co warto zobaczyć w Irlandii – królewskie Kerry

Killarney National Park, Ireland

Jako że mój pobyt w Irlandii powoli dobiega końca, a trochę przez ostatnie dwa lata udało mi się tu zobaczyć, poświęcę kilka postów na opisanie najciekawszych (w moim subiektywnym odczuciu) miejsc Zielonej Wyspy. Zacznę od południowej części Irlandii, gdyż jest to jeden z najbardziej różnorodnych regionów wyspy.

KERRY jest hrabstwem na południowym zachodzie i niewątpliwą perełką Irlandii, a dowodów na to jest wiele – jest to nie tylko miejsce ulubione przez turystów, ale również jedna z najpopularniejszych destynacji wakacyjnych Irlandczyków. Wielu z nich ma tu domy letniskowe i spędza urlop oraz weekendy z dala od zgiełku miasta. Kerry jest nazywane przez Irlandczyków ‘the kingdom’, czyli królestwo – kolejny dowód na to, że jest to miejsce niezwykłe…

Kerry jest dość sporym hrabstwem pod względem wielkości i zdecydowanie wartym zobaczenia w całości, jednak kilka miejc obowiązkowo powinno się znaleźć na liście głodnego wrażeń turysty:

KILLARNEY – jedno z najbardziej ‘turystycznych’ miast Irlandii znane z licznych sklepów, pubów i restauracji, a przede wszystkim ze słynnego Parku Narodowego. Utworzony w 1932 roku, Killarney National Park był pierwszym parkiem narodowym powstałym w Irlandii. Na jego terenie znajduje się mnóstwo ścieżek spacerowych, tras trekkingowych i rowerowych, czyli wszystko co związane z aktywnym wypoczynkiem. Dla mniej aktywnych, Killarney oferuje inny środek transportu – powozy konne, które są w prawdzie miłym widokiem, tego samego nie można jednak powiedzieć o ich pozostałościach na drogach, w które nie trudno wdepnąć. Mimo to park jest idealnym miejscem na całodniowy wypad z plecakiem, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie – od lasów i zielonych łąk poprzez ciekawe zabytki architektoniczne (Ross Castle, Muckross House), na jeziorach skończywszy. Co do tych ostatnich – Lakes of Killarney, czyli trzy zbiorniki wodne na terenie parku są jedną z najpopularniejszych atrakcji regionu. Można je podziwiać w pełnej krasie podczas pieszej wycieczki. Ciekawą trasą całodniową, która oferuje wszystkie wyżej wspomniane atrakcje jest Killarney-Torc Waterfall (wodospad położony pośrodku lasu u podnóży góry Torc).

Torc Waterfall, Killarney, Ireland

Killarney National Park, Ireland

Killarney jest również punktem wypadowym do RING OF KERRY. Jest to prawdopodobnie najpopularniejszy samochodowy szlak turystyczny w Irlandii, obejmujący ok 180 km. Najlepiej przemierzyć go samochodem, co daje najwięcej możliwości i swobody. Wiele agencji oferuje jednak całodniowe wycieczki autobusowe z postojami w miejscach wartych zobaczenia. A tych na trasie jest wiele – góry, plaże, równiny, klify, rzeki – wszystko niesamowicie malownicze.

Ostatnim miejscem na mojej liście atrakcji Kerry jest DINGLE – port rybacki i najbardziej na zachód wysunięte miasto Irlandii. Od nazwy miasta pochodzi nazwa półwyspu DINGLE PENINSULA, który jest gratką dla osób zainteresowanych historią i zabytkami – Dingle jest skupiskiem imponujących ruin, pochodzących z epoki bronzu jak również nieco młodszych – średniowiecznych.