Posts Tagged ‘ Beduini ’

Przez pustynię w stronę słońca czyli quad safari

Wyprawy quadami przez pustynię są częścią programu wycieczek fakultatywnych w Egipcie. My postawiliśmy na lokalną ofertę safari, co okazało się strzałem w dziesiątkę, bo choć ich wszędołazy wyglądały jakby przejechały 100 tys. km, quad safari uważam za najlepszy punkt wyjazdu do Egiptu. Wyprawa trwała blisko 4 godziny i zaczęła się od obowiązkowego punktu programu – szczelnego owinięcia głowy chustą na styl arabski a następnie zapoznanie uczestników z tajnikami prowadzenia quada (czytaj: wskazanie przycisku gazu i hamulca).

Następnie zwartą grupą ośmiu quadów wyruszyliśmy w kierunku pustyni. Prędkość na początku zawrotną nie była, organizatorzy dali nam czas na oswojenie się z czterokołowymi motocyklami oraz podziwianie Gór Morza Czerwonego. A był to widok niesamowity: skalisto-piaszczyste wzniesienia wyrastające raz po raz z jednostajnego krajobrazu pustyni. Po jakimś czasie prowadzący przyśpieszył, pozwalając nam nieco mocniej nacisnąć na gaz, co sprawiło, że wszyscy nagle poczuli wiatr we włosach i zaczęli pędzić rozklekotanymi quadami w stronę szybko zachodzacego słońca. Dosłownie w stronę słońca, bo zbliżała się 17:00 a świetlista kula przed nami była coraz niżej, co dawało złudne, acz niesamowite wrażenie, że uda się ją dogonić. Bez rezultatu. Słońce było szybsze i udało się na spoczynek.

Po ok. 2 godzinach zatrzymaliśmy się w wiosce beduińskiej. Po pierwsze po to, by z niewielkiego wzgórza podziwiać zachód słońca na pustyni. Po drugie, by zobaczyć jak żyją Beduini, pierwotnie koczownicze plemiona arabskie, które kiedyś zajmowały się głównie hodowlą wielbłądów, owiec i kóz, a obecnie szukają nowocześniejszych metod utrzymania, jak np. obsługa ruchu turystycznego w postaci przewodniczenia wycieczkom po pustyni czy przejażdżek wielbłądami.

Mimo, że zwiedzanie wioski beduińskiej jest jedną z wielu atrakcji oferowanych przez organizatorów turystyki w Egipcie, odnosiłam się do niego sceptycznie. Jakoś nie przemawiał do mnie pomysł zaglądania pustynnym koczownikom do chat z charakterystyczną turystom ciekawością. Koniec końców Beduinów odwiedziliśmy i faktycznie – wycieczka dała sporo do myślenia. Szczególnie o tym, jak niewiele ludziom potrzeba do życia, jak znajdują proste sposoby na poprawę egzystencji, które nikomu z tzw. „cywilizowanego świata” zorientowanego na posiadanie i konsumpcję nie przyszłyby do głowy. Niesamowite, jak ci ludzie, mając tak niewiele, potrafią cieszyć się z najmniejszej rzeczy, uparcie pielęgnują swoje tradycje i … żyją długie lata. Nie jest bowiem rzadkością, że Beduini dożywają późnej starości – nawet 120 lat – głównie dzięki naturalnym metodom leczenia i jedzeniu wolnemu od chemii.

Wśród zasłyszanych historii o zwyczajach beduińskich jest wiele takich, które wskazują na skrajną prostotę tego ludu – choćby o tym, jak dochodzi do małżeństwa wśród Beduinów, które jest niczym innym jak mniej lub bardziej korzystną transakcją dla rodziny przyszłej panny młodej. To rodzina bowiem wybiera kandydata do ręki ich córki na podstawie ilości wielbłądów przez niego oferowanych. Wydaje się to strasznie prymitywne, ale nie brakuje również historii wskazujących na świetnie rozwinięty instynkt przetrwania, jak np. stosowana przez Beduinów metoda poszukiwania wody na pustyni, polegająca na głodzeniu wielbłąda przez 10 dni, który następnie udaje się w głąb pustyni w poszukiwaniu źródeł wody. W ten sposób Beduini wiedzą, gdzie się osiedlić, by przeżyć. Strasznie fascynujące były te historie zasłyszane przy beduińskiej herbacie i oparach sziszy – szczególnie popularnej w krajach arabskich fajki wodnej.

Następnie udaliśmy się na krótką przejażdżkę wielbłądami – tymi najcenniejszymi dla Beduinów zwierzętami, które obok wskazywania źródeł wody, dostarczają również jedzenia w postaci mleka i mięsa, są również lokalnym środkiem transportu, z którego następnie przesiedliśmy się spowrotem na quady by, pełni pustynnych wrażeń, powrócić do hotelu.

Reklamy
Reklamy