Archive for the ‘ Operacja Iberia ’ Category

Portugalia – zbiór informacji praktycznych o kraju fado

Podróżowanie po Portugalii było ciekawym przeżyciem z wielu względów – bogactwo krajobrazu i jego różnice, które można zaobserwować między północą a południem, specyficzna nostalgiczna mentalność Portugalczyków, niesamowici ludzie poznani w drodze. Kraj bardzo ciekawy, choć może nie do końca doceniany przez turystów.

KOSZTY

Z punktu widzenia backpackera, Portugalia jest jednym z najtańszych krajów Europy Zachodniej, jakie udało mi się zwiedzić. Co nie oznacza, że nie można się tu drogo i wystawnie zabawić, bo pokus w postaci na przykład świetnego jedzenia nie brakuje. Koszty podróży po Portugalii (noclegi, jedzenie, przejazdy) wynosiły ok. 25-30 euro na dzień, czyli nieco mniej, niż w Hiszpanii. Trzeba zaznaczyć, że są to ceny pobytu w kwietniu, czyli wciąż przed sezonem. Oczywiście wszystko zależy też od miejsca, bo np. Lizbona jako stolica jest sporo droższa niż Porto czy Coimbra. Ogólnie miałam wrażenie, że podróżowanie w rejonach południowych (szczególnie w Lizbonie i Algarve) jest nieco droższe niż w północnych – zapewne ze względu na turystyczny charakter południa. Koszty obniżyć można na różny sposób, na przykład robiąc zakupy w tanich supermarketach, jak choćby całkiem nieźle zaopatrzona sieć Mini Preço.

TRANSPORT

Przemieszczanie się po Portugalii transportem publicznym nie jest szczególnie kosztownym przedsięwzięciem, a sieć komunikcyjna jest dość dobrze rozwinięta. Do plusów można zaliczyć fakt, że Portugalia nie jest krajem bardzo rozległym i odległości między większymi miejscowościami są stosunkowo małe w przeciwności do Hiszpanii, Francji czy Niemiec.

W mojej podróży nieco tańsze były przejazdy w rejonach północnych, ale mogło to również wynikać z faktu, iż na południu pokonywałyśmy jednorazowo znacznie większe odległości.

Kolej portugalska jest dość sprawna i zarówno te starsze jak i nowe pociągi są czyste i zadbane. Poniżej przykładowe ceny biletów kolejowych:

  • Porto-Aveiro €2,15
  • Coimbra-Fatima €6,45
  • Tomar-Lizbona €8,30
  • Faro-Lagos €5,80

Jeśli chodzi o autobusy, to w Portugalii istnieje dwóch głównych przewoźników, którzy obsługują różne regiony: Rede Expressos (www.rede-expressos.pt) i Eva (www.eva-bus.com). Przykładowe ceny biletów:

  • Lizbona-Evora €11,80
  • Evora-Faro €15
  • Lagos-Sewilla €20

Poza tym należy wspomnieć o lokalnych autobusach, którymi w cenie ok. €3,60 możemy dostać się np. z Fatimy do Tomaru lub za ok. €6 w obie strony z Lagos do Sagres.

Jeżeli chodzi o wynajem samochodu, to lokalne firmy mają dość korzystne ceny wynajmu, trzeba tylko zwrócić uwagę, gdzie następuje odbiór i zwrot auta. My podczas wynajmu samochodu z Porto do Faro przeżyłyśmy przygodę, która skutecznie wyleczyła nas z pomysłu podróżowania tym środkiem transportu po Portugalii. Trzeba jednak przyznać, że trochę w tym naszej winy – niedopatrzenie na stronie firmy mogło nas kosztować 200 euro. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, a my do końca podróży całkiem sprawnie przemieszczałyśmy się transportem publicznym. Co nie znaczy jednak, że nie marzyłyśmy o samochodzie, gdy przez szyby autobusu podziwiałyśmy szybko przemykające wiosenne krajobrazy Alentejo, bez możliwości zatrzymania się i choćby zrobienia zdjęcia.

NOCLEGI

Podobnie jak w Hiszpanii, fakt, iż podróżowałyśmy we dwójkę pozwolił nam na zmniejszenie kosztów zakwaterowania nie raz i o połowę. A to za sprawą tanich pensjonatów, których wynajem może być świetną alternatywą dla zatłoczonych hosteli, których ceny wahają się od €15 do €30 za osobę, podczas gdy dwuosobowy pokój w pensjonacie można dostać już od €25-30. W cenie prywatność i spokój. Jeżeli jednak interesuje nas nawiązanie znajomości, zdecydowanie polecam hostele młodzieżowe. Noclegi warto rezerwować kilka dni wcześniej przez internet, gdyż w bardziej turystycznych miejscach jak np. Lizbona znalezienie miejsca w weekend może okazać się nie lada wyzwaniem. Ja po Portugalii podróżowałam w kwietniu czyli tuż przed sezonem, więc z miejscami noclegowymi nie było większego problemu.

JEDZENIE

Ach to jedzenie portugalskie – marzenie! Aż ślinka cieknie, gdy przypominają się portugalskie potrawy, szczególnie te rybne jak bacalhau a bras, czyli dorsz smażony z cebulą i ziemniakami lub inne smakołyki przyrządzane z susznego i solonego dorsza, który jest symbolem kulinarnym Portugalii. Oprócz tego obowiązkowo należy spróbować owoców morza wszelkiej maści – w tej kategorii szczególnie polecam kałamarnice i ośmiornice. Jedzenie warto zamawiać w opcji prato del dia, czyli danie dnia, które pozwoli nam oszczędzić od kilku do kilkunastu euro. Takie prato w porze obiadowej kosztuje od €6 do €10 i z regułu składa się z przystawki, dania głównego, napoju zimnego i na koniec słynnej portugalskiej kawy (cafezito) pitej tutaj trochę jak rytuał. Warto też spróbowac wybornych win z „winnych” regionów jak np. Porto.

JĘZYK

Język portugalski zbliżony jest do hiszpańskiego i w Portugalii z powodzeniem można porozumieć się używając języka sąsiadów, co znacznie ułatwiło nam podróżowanie. Portugalczycy rozumieją hiszpański bez większego problemu, co ponoć nie działa w drugą stronę. Jednak jeżeli nie znamy ani portugalskiego ani hiszpańskiego, nie jesteśmy na straconej pozycji, gdyż Portugalczycy, szczególnie młodzi, świetnie władają językiem angielskim w odróżnieniu od swoich hiszpańskich sąsiadów. Powodem jest zapewne fakt, iż portugalska telewizja nadaje filmy w oryginalnej wersji językowej z napisami, co z pewnością ułatwia przyswajanie języka.

Poza tym przed podróżą warto pomyśleć o nauce wybranych zwrotów w języku portugalskim, który jako język pełen dobrze nam znanych dźwięków jak „sz” i „ż” przynajmniej w sferze wymowy nie powinien sprawiać problemów.

WARTO ZOBACZYĆ…

  • występ fado w jednych z lokalnych pubów
  • słynny żółty tramwaj lizboński
  • bajkowe plaże Algarve
  • azulejos, czyli charakterystyczne dla Portugalii płytki ceramiczne zdobiące mury i zabudowania

UWAGA NA…

  • stację kolejową Fatima, która w przeciwieństwie do tego, co sugeruje nazwa, nie znajduje się blisko słynnego miejsca kultu, a jest od niego oddalona o ok. 25km.

Hiszpania z plecakiem: co, gdzie, za ile czyli informacje praktyczne

Operacja Iberia zakończyła się pomyślnie ponad 3 miesiące temu. Podróżując z plecakiem przemierzyłam 3000 km, odwiedzając 19 miast i miejscowości w ciągu 32 dni. Koniec podróży, koniec zwiedzania i najlepszej na świecie lekcji portugalskiej i hiszpańskiej kultury. Ale zostają wspomnienia i cenna wiedza na temat podróżowania po tych krajach, którą, z uwagi na liczne prośby mailowe, postanowiłam się podzielić. Na początek Hiszpania.

KOSZTY

Ceny w Hiszpanii, mimo, że wyższe niż w Polsce, nie należą do wygórowanych w porównaniu z innymi krajami Europy Zachodniej. Jak wszędzie, jeżeli się postaramy, możemy sporo zaoszczędzić, np. zaopatrując się w tańszych supermarketach jak np. El Dia.

W mojej podróży całościowe dzienne wydatki wynosiły średnio 30-35 euro, na co składały się noclegi, jedzenie, wstępy i przejazdy w opcji niskobudżetowej, ale dalekiej od oszczędzania za wszelką cenę. Kwotę tę można obniżyć o ok. 5-10 euro, jeśli będziemy gotować we własnym zakresie i rezerwować noclegi z dużym wyprzedzeniem – ja z reguły szukałam noclegów na miejscu lub rezerwowałam dzień lub dwa przed przyjazdem. Warto dodać, że podróżowałam w maju, który nie uchodzi za pełnię sezonu.

TRANSPORT

Sieć transportu publicznego w Hiszpanii jest dobrze rozbudowana i generalnie nie ma problemu z dojazdem do bardziej popularnych miejsc. Pociągi są dość komfortowe, ale nieco droższe od autobusów (zależnie od trasy) i często nie zatrzymują się w mniejszych miejscowościach. Mimo to warto rozważyć opcję pociągu, szczególnie na dłuższych, kilkugodzinnych trasach choćby z uwagi na lepszy komfort jazdy. Wybrane połączenia kolejowe są tańsze, jeżeli dokonamy zakupu przez internet z dużym, kilkutygodniowym wyprzedzeniem. Autobusy są wygodne, z reguły klimatyzowane i szeroko dostępne.
Warto śledzić połączenia w internecie i decydować się na środek transportu zależnie od trasy – kolej http://www.renfe.es, połączenia autobusowe http://www.alsa.es oraz strony lokalnych przewoźników dominujących w danym regionie. Dla przykładu regularny pociąg z Madrytu do Walencji kosztuje, zależnie od daty zakupu, od €50 do €80, ale możemy zdecydować się na kolej regionalną gdzie, podróż trwa co prawda aż 6-7 godzin, ale za to kosztuje jedyne 25 euro!

Warto pamiętać, że jeżeli wybieramy się na jednodniowa wycieczkę (np. z Madrytu do Toledo), to warto zakupić bilet ‚ida y vuelta’, czyli w 2 strony, który jest zwykle tańszy.

Przykładowe ceny przejazdów:

  • Sewilla Kadyks – około €12 (autobus)
  • Kadyks-Ronda €14 (autobus)
  • Ronda-Grenada €13,50 (pociąg)
  • Grenada-Madryt ok. €16 (autobus)
  • Madryt-Toledo €8,40 (autobus w dwie strony)
  • Valencia-Madryt €25 (autobus)

Samochód jest korzystną opcją jeżeli podróżujemy w grupie – podróżując w pojedynkę lub w dwie osoby po podliczeniu kosztów (cena wynajmu + ubezpieczenie + paliwo + ewentualna dopłata za oddanie pojazdu w innej lokalizacji) możemy zapłacić sporo więcej niż korzystając ze środków transportu publicznego. Z drugiej jednak strony samochód daje możliwość zobaczenia miejsc, które, podróżując autobusem czy pociągiem możemy jedynie podziwiać przez szybę, jeśli mamy szczęście.

NOCLEGI

Hiszpania oferuje całą gamę miejsc noclegowych – od schronisk młodzieżowych i hosteli po hostale, pensjonaty i hotele. Znów sprawdza się stara prawda, iż bardziej opłaca się podróżować w grupie, niż w pojedynkę – w Hiszpanii można znaleźć wiele pensjonatów i hostali, które liczą sobie za pokój a nie osobę, czyli jeżeli dzielimy z kimś pokój – płacimy ok. €25-35 za noc za dwie osoby – cenę zbliżoną do kosztu pokoju jednoosobowego. Opcję hostali i pensjonatów warto rozważyć szczególnie w mniejszych miastach, gdzie baza noclegowa jest uboższa.

Z punktu widzenia backpackera najciekawszą opcją są hostele młodzieżowe, których pełno jest w Hiszpanii. Po pierwsze oferują one dość korzystną cenowo opcję noclegową, po drugie dają niepowtarzalną możliwość poznania ludzi z całego świata. Koszt za łóżko w dormie wieloosobowym waha się od €12 do €25. W bardziej popularnych miastach warto rezerwować noclegi z wyprzedzeniem, szczególnie w czasie różnorodnych imprez lokalnych i festiwali.

JEDZENIE

W opcji niskobudżetowej możemy sporo zaoszczędzić zaopatrując się w jedzenie w supermarketach. Jednak jeżeli chcemy naprawdę ‘posmakować’ Hiszpanii, koniecznie musimy spróbować jej lokalnej kuchni, która należy do najlepszych w Europie. Miejsca z założenia turystyczne bogate są w lokale oferujące nie zawsze najlepsze, za to często kosztowne potrawy, dlatego warto szukać na swojej drodze lokalnych knajpek i restauracji.

Szukając obiadu, rozglądajmy się za menú del día, czyli daniem dnia, które z reguły jest rozpisane na tablicach przed lokalami. W tej opcji możemy zamówić smaczny lokalny posiłek (czasem kilka do wyboru) składający się z zupy/przystawki i dania głównego, deseru i napoju już od €8-10. Podobny obiad w opcji tradycyjnej może kosztować ok €30-40. Menú del día serwowane jest w godzinach popołudniowych, zależnie od lokalu między 13:00 a 16:00.

Będąc w Hiszpanii, koniecznie należy spróbować tradycyjnych potraw tego kraju jak np. paellę, churros z czekoladą domowej roboty, czy różnego rodzaju ryb. Moją ulubioną jest grilowana lub pieczona dorada – biała, delikatna ryba śródziemnomorska, która nie bez powodu była ulubionym gatunkiem starożytnych Rzymian. Hiszpanie są również mistrzami przyrządania wszelkich owoców morza jak mątwie czy kałamarnice. Więcej w poście o kuchni kanaryjskiej, która jest zbliżona do kuchni Hiszpanii kontynentalnej.

Należy też pamiętać, że wyprawa do Hiszpanii nie będzie 100-procentowa, jeżeli nie spróbujemy tapas, czyli małych przekąsek między posiłkami. Wywodzą się one co prawda z Andaluzji, ale cieszą się popularnością w całej Hiszpanii. Więcej informacji tutaj.

KOMUNIKACJA

Komunikowanie się z zagranicą w Hiszpanii nie nastręcza większych problemów. Kafejki internetowe są szeroko dostępne, a ceny internetu wahają się od €0,50 do €2 euro za godzinę, zależnie od miejsca. Niestety jakość niektórych pozostawia wiele do życzenia – zdarzyło mi się kilka razy korzystać z komputera w kafejce, który notorycznie się zawieszał i wyłączał, kompletnie uniemożliwiając korzystanie z internetu. Jeżeli dysponujemy własnym laptopem, w większych miastach można korzystać z wi-fi – zarówno w kawiarniach jak i hotelach czy hostelach.

Gdy zależy nam na kontakcie telefonicznym, polecam tzw. call shopy (po hiszpańsku ‘locutorio’), które oferują dość korzystne ceny rozmów zagranicznych. Gdy planujemy dłuższy pobyt i nie chcemy by nasz budżet zbytnio ucierpiał przez koszty roamingu, warto na czas pobytu zakupić kartę startową którejś z lokalnych sieci komórkowych. Najpopularniejsze sieci w Hiszpanii do Movistar, Vodafone i Orange. Ja korzystałam z usług sieci Lebara Movil, która oferuje tanie rozmowy zagraniczne.

JĘZYK

Jak wiadomo urzędowym językiem Hiszpanii jest kastylijski, zwany również hiszpańskim, który jest jednocześnie najbardziej rozpowszechnionym językiem w tym kraju. W rejonach wybrzeża wschodniego – w Katalonii, Walencji i na Balearach – obok kastylijskiego używa się również katalońskiego. Poza tym wśród lokalnych języków wymienić należy galicyjski w Galicji i baskijski w Kraju Basków.

Angielski jest powszechnie używany w miejscach skupiających młodych ludzi z całego świata, czyli np. hostelach młodzieżowych – tutaj z reguły spokojnie załatwimy wszystko w tym języku.

Wybierając się natomiast w dłuższą podróż po Hiszpanii, warto zaopatrzyć się w dobre rozmówki oraz znajomość podstawowych zwrotów komunikacji codziennej w języku hiszpańskim, co znacznie może ułatwić nam podróżowanie, szczególnie po mniej turystycznych rejonach. Hiszpanie, bowiem, szczególnie starsi słabo mówią po angielsku, więc może okazać się, że kupienie biletu czy zamówienie posiłku w restauracji jest nie lada problemem. Za to bardzo pozytywnie odbierana jest choćby podstawowa znajomość języka świadcząca o zainteresowaniu krajem i jego kulturą.

WARTO ZOBACZYĆ…

  • Występ flamenco w którymś z lokalnych barów (warto podpytać Hiszpanów, unikajmy typowo komercyjnych barów nastawionych na turystów)
  • Mercados, czyli hale targowe znajdujące się we wszystkich większych miastach kraju, gdzie można zakupić niespotykane u nas gatunki ryb, owoców morza, szynek, itp.
  • Któryś z lokalnych festiwali, których pełno w całej Hiszpanii. Aktualny kalendarz można znaleźć tutaj.

UWAGA NA…

  • Kradzieże, szczególnie w dużych, popularnych turystycznie miastach jak Madryt czy Barcelona, w których kieszonkowcy tak skutecznie opanowali swój fach, że wiele ofiar orientuje się dopiero przy jakimś zakupie, że straciło portfel z gotówką i kartami płatniczymi. Szczególną ostrożność należy zachować na popularnych ulicach ‘zakupowych’ jak Gran Via w Madrycie czy La Rambla w Barcelonie, które są rajem dla wyspecjalizowanych złodziejaszków.
  • Sjestę, czyli kilkugodzinną drzemkę w środku dnia, na czas której sklepy i zakłady pracy zostają zamknięte na ok. 4 godziny, z reguły między 13:00 a 17:00. Ten osobliwy zwyczaj hiszpański, choć bardzo ciekawy, może skutecznie pokrzyżować plany aktywnych turystów, więc przy planowaniu zwiedzania należy wziąć pod uwagę, że wiele rzeczy nie będziemy w stanie załatwić w czasie wypoczynku Hiszpanów.

Barcelona: Gaudi i obco brzmiący język

Barcelona, Spain

I oto kończy się – moja przygoda z Hiszpanią. Nie sposób uniknąć żalu wyjeżdżając z tego kraju pełnego smaków, zapachów i tradycji. Na pocieszenie na koniec zostawiłam sobie coś wyjątkowego – Barcelonę, która zgodnie z oczekiwaniami nie zawiodła.

Widoki po drodze z Walencji były niezapomniane. I ta różnorodność mikroklimatów. Na całej trasie było kilka odcinków ze skrajnie różną pogodą – od silnie zacinającego deszczu i pokrytego chmurami brunatnoniebieskiego nieba po mocne, wręcz rażące słońce. Znalezienie wcześniej zarezerwowanego hostelu skutecznie utrudniały obco brzmiące nazwy ulic, z którymi spotkałam się już w Walencji, ale nie na taką skalę. Bo Barcelona jest dwujęzyczna. Obok kastylijskiego, powszechnie nazywanego hiszpańskim używa się jeszcze KATALOŃSKIEGO– lokalnego języka czterech regionów: Katalonii, Walencji, Andory i Balearów. Kataloński brzmi nieco podobnie do hiszpańskiego, jednak jest to oddzielny język, a nie dialekt, więc jest dla obcokrajowców, a nawet Hiszpanów z innych regionów trudny do zrozumienia. Mimo wszystko jest to fajny element kultury, nawet jeśli nie rozumiem co kucharz dziś serwuje w menu del dia…

To apropos języka. W dziedzinie osobistości, Barcelona kojarzyć mi się będzie z jej najsłynniejszym synem – ANTONIO GAUDIM. Gaudi był katalońskim architektem, który zaczął projektować w stylu gotyckim, by później wyrobić swój własny, trudny do zakwalifikowania styl charakteryzujący się bogactwem formy oraz nieregularnymi, organicznymi kształtami podpatrzonymi w przyrodzie. Najsłynniejsze domy w tym stylu to CASA MILA i CASA BATLLO prezentujące typową dla Gaudiego płynność kształtów i śmiesznie pokrzywione fasady i dachy.

Gaudi, Barcelona, Spain

Poza tym nie sposób pominąć chyba najsłynniejszą budowlę Barcelony – SAGRADĘ FAMILIĘ, czyli kościół pozostający w ciągłej budowie od 1882 roku. Ukończenie budowy planowane jest na rok 2026! Gaudi poświęcił temu projektowi ostatnie 15 lat swojego życia, pełniąc czynną rolę w budowie.

Sagrada Familia, Barcelona, Spain

Innym wielkim dziełem Gaudiego jest PARK GÜELL, czyli ogromny zespół ogrodowy z elementami architektonicznymi zbudowany na początku XX wieku na życzenie lokalnego przedsiębiorcy Eusebi Güell’a. Później park został wykupion przez władze miasta i przekształcony w park miejski, którym to pozostał po dzień dzisiejszy. Nie bez powodu obiekt został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO – typowe dla Gaudiego organiczne kształty ozdabiają każdą budowlę na terenie ogromnych połaci zieleni a spacer w wyższe partie ogrodów oferuje niesamowity widok na Barcelonę.

Park Güell, Barcelona, Spain

Z parków wartych polecenia, tym razem już nie projektu Gaudiego jest PARC DE LA CIUTADELLA, czyli zespół zieleni w stylu modernistycznym utworzony na terenie dawnej twierdzy, z łukiem triumfalnym (ARC DEL TRIONF) stanowiącym wejście. Park stanowi przyjemną ostoję dla turysty po ciężkim dniu zwiedzania lub pracy – dla mieszkańców Barcelony.

Jednym z ciekawszych miejsc w mieście jest BARRI GOTIC, czyli średniowieczna dzielnica gotycka stanowiąca jednocześnie centrum starego miasta, usytuowana pomiędzy wybrzeżem a LA RAMBLĄ – głównym bulwarem miasta z mnóstwem sklepów, straganów i  innych atrakcji zapewnianych m. in. przez ulicznych artystów.

La Rambla, Barcelona

Stąd można się udać w kierunku imponującego PORTU oraz plaży w dzielnicy LA BARCELONETA, która niegdyś była dzielnicą rybacką.

Barceloneta, Barcelona, Spain

Poza tymi sztandarowymi zabytkami, które trzeba zobaczyć, Barcelona posiada wiele innych atrakcji. Warto choćby przejść się ulicami EIXAMPLE, dzielnicy klasy średniej z dużymi budynkami i szerokimi ulicami pełnym modernistycznej architektury, czy odwiedzić LA BOQUERIĘ, największą w Barcelonie halę targową z artykułam spożywczymi. Jeśli czas pozwoli, można również wybrać się do POBLE ESPANYOL – wioski hiszpańskiej będącej muzem architektonicznym na wolnym powietrzu. Miejsce to nazywane jest miniaturą Hiszpanii, gdyż przedstawiaja różne style architektoniczne naśladujące różne części Hiszpanii.

To tylko kilka z ciekawych miejsc w Barcelonie, których miasto ma bez liku, a kilkudniowy wypad pozwala zwiedzić tylko ich namiastkę. Niestety mój czas się kończy, czas wracać, ale napewno kiedyś tu wrócę, by zobaczyć to, czego nie udało mi się zobaczyć przez ostatnie trzy dni, a także przez ostatni miesiąc zwiedzając Półwysep Iberyjski.

W Walencji, krainie paelli

Plaza de Ayuntamiento, Valencia, Spain

Z centralnej Hiszpanii udałam się znowu na wybrzeże. Tym razem nie atlantyckie, a Morza Śródziemnego. Dobrze znowu odetchnąć morskim powietrzem i posłuchać szumu fal. Dobrze też uciec od tłumów turystów, których pełno w Madrycie. Tak trafiłam do Walencji, trzeciego pod względem wielkości miasta Hiszpanii, w którym powstała jedna z najsłynniejszych hiszpańskich potraw – paella.

Paella to nic innego, jak ryż z rozmaitymi dodatkami. Ta tradycyjna, walencjańska, zawiera owoce morza, mięso kurczaka i królika oraz warzywa, ale odmian jest tyle, co gustów i każdy znajdzie coś dla siebie. Opcja wegeteriańska to PAELLA DE VERDURAS, dla miłośników owoców morza powstała PAELLA MARINERA, istnieje również PAELLA MIXTA, która zawiera po trochę wszystkiego. Tradycyjnie paella podawana jest w płytkim naczyniu z uchwytami przypominającym patelnię, w którym to jest przygotowywana. Potrawa pochodzi z Walencji i tu ponoć smakuje najlepiej, ale serwowana jest z powodzeniem w całej Hiszpanii.

Paella valenciana

Poza specjałami kulinarnymi Walencja oferuje również wiele innych atrakcji – jest to miasto pełne zabytków z różnych okresów, muzeów i innych ważnych miejsc dla kultury regionu.

Ja zwiedzanie zaczęłam od koryta rzeki TURIA, której to nadano nowy bieg po tym, jak w 1957 roku zalała miasto po raz kolejny, przynosząc mnóstwo ludzkich i materialnych strat. Stare koryto przekształcono w 11-kilometrowy park miejski okalający centrum, gdzie można udać się na długi spacer, uprawiać jogging czy jazdę na rowerze.  Koryto Turii pełne jest ludzi od wczesnego ranka do poźnego wieczora. Do starego miasta można wejść przez monumentalną bramę TORRES DE SERRANOS, która jest jednym z dwóch słynnych wejść zbudowanych w średniowieczu.

Torres de Serranos, Valencia, Spain

Za centralny punkt miasta uważana jest PLAZA DE AYUNTAMIENTO, czyli olbrzymi plac pełen XIX i XX-wiecznej architektury z modernistycznym budynkiem ratusza na czele. Poza tym koniecznie trzeba zobaczyć XIII-wieczną katedrę reprezentującą różne style od Gotyku do Baroku założoną na terenie byłego meczetu z charakterystyczną ośmiokątną wieżą uwidacznianą na wielu pocztówkach.

Cathedral, Valencia, Spain

Jedną z ciekawszych atrakcji, która jest częścią lokalnej kultury jest MERCADO CENTRAL, czyli jedna z najstarszych i wciąż czynnych hal targowych w Europie, zbudowana na początku XX wieku w typowym walencjańskim stylu z mnóstwem kolorowych mozaik. Ale co tam mozaiki – te świeże owoce (sadów i morza), warzywa i szynki mogą przyprawić o zawrót głowy!

Mercado Central, Valencia, Spain
Mercado Central, Valencia, Spain

Walencja przypadła mi do gustu również dzięki temu, że ma dostęp do morza i usytuaowanych zaledwie o kilka kilometrów od centrum szerokich, piaszczystych plaż. Główna plaża miejska, Malvarrosa jest zawsze pełna lokalnych, turystów i plażowych sprzedawców, oferujących wszystko od zimnych napojów, lodów i słodyczy poprzez okulary słoneczne, zmywalne tatuaże, na zabiegach masażu skończywszy.

Valencia, Spain

Chociaż nie tak popularna turystycznie jak Madryt czy Sewilla, Walencja okazała się być jednym z ciekawszych miejsc na mojej trasie, chyba dlatego, że ma po trochę wszystkiego i jest strzałem w dziesiątkę dla tych, którzy szukają różnych doznań na wakacjach – od bogatej kultury, świetnego jedzenia, po niesamowite zabytki i piękne plaże…

Sladami hiszpanskich stolic: Madryt i Toledo

Plaza Mayor, Madrid, Spain
Czas podrozy mozna podzielic na czas ‚w podrozy’ i czas zwiedzania miejsc. Po ostatnich trzech dniach spedzonych w Madrycie nadszedl wlasnie czas ‚w podrozy’, czyli siedmiogodzinna jazda lokalnym pociagiem z Madrytu do Walencji. W Hiszpanii podrozowalysmy czesciej autobusami, wiec juz zapomnialam jaka frajde sprawia taka dluga jazda pociagiem. Szczegolnie, ze pociagi, nawet te regionalne, sa dobrej jakosci a obsluga bardzo mila i pomocna. I tak spogladam na te gaje oliwne i spalona sloncem czerwona ziemie za oknem i mysle sobie, ze fajny ten Madryt, ale dobrze byc znowu w drodze.

Madryt jest miastem poteznym – zarowno pod wzgledem powierzchni jak i liczby mieszkancow. I czuje sie to na kazdym kroku, gdyz mimo, ze scisle centrum nie jest duze, i mozna go obejsc na piechote, by dotrzec do nieco dalej oddalonych czesci miasta, trzeba wziac metro, gdyz sa to juz spore odleglosci. Poza tym nielatwo jest uciec od tlumow ludzi, jak np. w Sewilli czy Grenadzie, gdzie wystarczy wejsc w ktoras z waskich uliczek centrum by zlapac troche wytchnienia. Madryt jest miastem stosunkowo mlodym, co widzi sie po budowlach, ktore jesli nie nowe (w porownaniu z tymi w innych miastach Hiszpanii), sa swiezo odrestaurowane i nie nadgryzione zebem czasu jak te w Andaluzji czy Portugalii. Mimo to Madryt bardzo pozytywnie mnie zaskoczyl, gdyz po przeczytaniu o nim w przewodniku wyobrazilam go sobie jako ogromna betonowa wioske pelna sklepow i ruchu ulicznego. I faktycznie tych dwoch ostatnich nie brakuje w Madrycie, ale mimo to miasto nie przytlacza. Prawdopodobnie dzieki bardzo szerokim ulicom, mnostwie przestrzeni i terenow zielonych. I placow, ktore znajduja sie doslownie wszedzie. Dwoma chyba najslynniejszymi jest PLAZA MAYOR, ktory troche przypomina mi krakowski Rynek – miejsce spotkan, ogrodkow piwnych i restauracji zawsze pelne zarowno miejscowych jak i turystow oraz PUERTA DEL SOL ze stacja metra i statua misia opartego o drzewo, ktory jest symbolem miasta. I te skwery i ogrody wszechobecne w calym miescie – od ´jardines´przy imponujacej i jednej z bardziej znanych budowli miasta PALACIO REAL po ogromny PARQUE DE EL RETIRO, w ktorym mozna spacerowac godzinami.

Palacio Real, Madrid, Spain

Ale Madryt tak naprawde slynie z dwoch rzeczy: zycia nocnego i muzeow. To pierwsze zdaje sie nigdy nie konczyc, bo nawet rano mozna zobaczyc ludzi na ulicach, ktorzy wciaz chca sie bawic, mimo ze ostatnie kluby zostaly zamkniete. Wiec ida na CHURROS z czekolada, typowe madryckie sniadanie i planuja kolejna noc na miescie. I to nie tylko mlodzi – w zabawie do wczesnych godzin rannych biora udzial wszyscy a ulice nawet w srodku tygodnia sa pelne zycia, muzyki i ludzi. Szczegolnie znane z zycia nocnego sa HUERTAS, GRAN VIA (ktora slynie rowniez ze swiatowej slawy wystepow teatralnych i musicali) czy wczesniej wspomniana PLAZA MAYOR.

Madrid, Spain

Gdy jednak ma sie dosc madryckich imprez, zawsze mozna znalezc wytchnienie w sztuce, ktorej w Madrycie z cala pewnoscia nie brakuje. Stolica Hiszpanii uchodzi bowiem za ulubiona europejska destynacje milosnikow muzeow i galerii sztuki, wiekszosc z ktorych miesci sie przy PASEO DEL PRADO. My odwiedzilysmy to najslynniejsze czyli muzeum PRADO, mieszczace prawie 8 tysiecy malowidel i rzezb, z czego jedynie 1300 jest wystawione z powodu braku miejsca. Muzeum jest prawdziwa gratka dla fascynatow sztuki, gdyz Prado stanowi dom dla dziel z roznych okresow od XII do XIX w. i autorstwa najwiekszych swiatowych artystow, jak Valezques, Goya, El Greco, Rubens czy Rembrandt.

Tak duchowo i artystycznie nastrojone wybralysmy sie na jednodniowa wycieczke do TOLEDO, ktore poza bliskim polozniem laczy z Madrytem jeszcze fakt, ze kiedys rowniez bylo stolica Hiszpanii. A dokladnie od upadku cesarstwa rzymskiego do czasu, gdy Maurowie podbili Hiszpanie w XVIII wieku. Obecnie Toledo jest stolica wspolnoty autonomicznej Kastylia La Mancha i uchodzi za miejsce spotkania kultur: chrzescijanskiej, zydowskiej i arabskiej.

Toledo, Spain

Toledo, Spain

Pod wzgledem architektonicznym w Toledo od razu rzuca sie w oczy dominujacy w tym regionie brazowy kolor budynkow, dzieki ktoremu wszystko wydaje sie bardziej stonowane po bialej Andaluzji. Spacer starym miastem odkrywa cala game ciekawych zabytkow – gotycka katedre, dwie synagogi, fortece z XVI wieku czy sredniowieczny zamek polozony nad brzegami Tagu.

Toledo, Spain

Toledo, Spain

Warto rowniez wspomniec, ze Toledo jest miastem mieczy jako ze od czasow rzymskich, przez wieki miescila sie tu fabryka mieczy i broni, ktora zostala zamknieta w latach 80-tych XX wieku. Miasto pelne jest mieczy, jakby wciaz bronilo sie przed zanikiem tradycji i wszedzie mnostow jest sklepow z mieczami, zbrojami i innymi rycerskimi gadzetami. Tak mnie zafascynowaly te sredniowieczne klimaty, ze postanowilam nabyc taki okaz. Po dlugich poszukiwaniach zakonczylo sie na zakupie miecza samurajskiego z filmu Ostatni Samuraj, gdyz Toledo slynie rowniez z produkcji mieczy wykorzystywanych w produkcjach filmowych na calym swiecie. I tak uzbrojona jade na podboj wschodniego wybrzeza…

Swords in Toledo, Spain

Goszczac u sultana – Grenada

The Alhambra, Granada, Spain
Ostatnim miejscem, jakie odwiedzilysmy w wyprawie po Andaluzji byla Grenada. I chyba fajnie sie stalo, bo okazala sie ona troche taka esencja regionu. Bylo flamenco, bo przypadkiem trafilysmy na Fieste de las Cruces czyli Swieto Krzyzy, z okazji ktorego to ludzie stroja swoje ogrodki i patio umiejscawiajac krzyz w centralnym miejscu oraz mnostwo kolorowych ozdob dookola. Zrobilysmy rundke po miescie, by zobaczyc jak wygladaja rozne patio, przy okazji podziwiajac sukienki flamenco, ktorych ulice Grenady tego dnia byly pelne. Niezaleznie od wieku, kobiety od malych dziewczynek po starsze panie odziane byly w falbianiaste kolorowe stroje, ktorych dopelnieniem byly czesto kwiaty wpiete we wlosy. Fajny byl to widok, taki lokalny z duzym ladunkiem tradycji, ktora wydawaloby sie na co dzien jest ledwo zauwazalna w duzych miastach Andaluzji.

Flamenco in Granada, Spain

Flamenco in Granada, Spain

I tak spacerowalysmy, by poznac klimat tego romantycznego miasta, w ktorym kazdy zakatek pelen jest historii regionu. Waskimi ulicami przeszlysmy do Plaza Nueva, skad weszlysmy we wpisana na liste UNESCO arabska dzielnice ALBAICIN. Miejsce bardzo ciekawe, sprawiajace wrazenie troche zapuszczonego, jednak z jakims nieopisanym czarem. Moze to piekne gorskie polozenie, a moze brukowane ulice sredniowieczne – cos sprawia, ze chce sie isc do przodu, mimo stromych podejsc. Bo Grenada lezy u stop gor Sierra Nevada przez co ma bardzo gorzysty teren i mimo, ze nie jest ogromna metropolia, zwiedzanie jej moze byc meczace, choc rekompensata przychodzi szybko. W koncu wdrapalysmy sie na punkt widokowy SAN NICOLAS, skad z rzeszami innych turystow, podziwialysmy otoczona lasami ALHAMBRE, najwiekszy symbol islamskiej Europy, z osniezonymi szczytami gor w tle.

DSC02982

Granada, Spain

Widok z zewnatrz jest rzeczywiscie imponujacy, wzbudzajac ciekawosc i chec obejrzenia wnetrz tego arabskiego cudu, co tez postanowilysmy nastepnego dnia uczynic. A zachodu bylo z tym co nie miara, gdyz na miejscu okazalo sie, ze wejsciowki bukuje sie z wyprzedzeniem (czesto nawet kilku tygodni lub miesiecy!), gdyz liczba miejsc kazdego dnia jest ograniczona. Jako ze rezerwacji nie mialysmy (a co, mialo byc spontanicznie!), a chcialysmy koniecznie zobaczyc ten najslynniejszy zabytek arabski w Hiszpanii, udalysmy sie z samego rana by ustawic sie w kolejce do zakupu biletu przy okienku, gdyz kazdego dnia jest szansa wejscia poza wczesniejsza rezerwacja, jezeli sie przybedzie odpowiednio wczesnie. Mimo ze nie wstawalysmy o swicie, jak nam radzono, wszystko poszlo gladko i po okolo pol godziny weszlysmy na teren obiektu. Alhambra to ogromny kompleks skladajacy sie z trzech glownych atrakcji: palacios Nazaries, Alcazaby i ogrodow Generalife oraz kilku mniejszych obiektow. To pierwsze to nic innego jak palac sultana, w ktorym znajdowalo sie wszystko co arabski wladca potrzebowal do szczescia  – wystawne mieszkanie, komnaty w ktorych odbywal spotkania z ministrami i wlasny harem, ktory oferowal wynagrodzenie za trudy dnia codziennego. Wnetrza palacu sa naprawde imponujace, szczegolnie z jego misternymi zdobieniami w drewnie i kamieniu na wzor koronki, poteznymi sufitami zbudowanymi z tysiecy malych kawaleczkow drewna, sklepieniami i okiennicami o ciekawych ksztaltach.

The Alhambra, Granada, Spain

The Alhambra, Granada, Spain

Alcazaba to z kolei mauretanska forteca z ktorej roztacza sie piekny widok na Grenade. Jej czescia jest m.in. wieza z dzwonem, ktory w przeszlosci wybijal godziny nawadniania upraw – jeden z licznych wynalazkow Arabow i dowodow na to, jak mocno odcisneli sie oni w zyciu codziennym i kulturze Hiszpanii. To Maurzy rozwineli wprowadzony wczesniej przez Rzymian system irygacyjny, zaczeli uprawiac migdaly, ryz, pomarancze i cytryny na zyznych ziemiach Andaluzji, to oni w koncu mieli ogromny wplyw na architekture w Hiszpanii, co nie tylko daje sie zauwazyc w najbardziej mauretanskiej budowli kraju – Alhambrze, ale rowniez w licznych kosciolach, meczetach i palacach a takze w architekturze domowej – patio, ogrodkach oraz tarasach. Trzecim elementem Alhambry sa ogrody Generalife pelne placykow, korytarzy, fontann, kwiatow i przeroznych gatunkow drzew – od jasminow po cyprysy. Jest to idealne miejsce na odpoczynek po intensywnym zwiedzaniu palacu i fortecy, jest jednak rowniez atrakcja sama w sobie, ktora napewno docenia milosnicy zieleni.

I tak zakonczylysmy wizyte w Alhambrze, tym najwiekszym cudzie arabskim Europy, o ktorym troche ciezko pisac z racji jego wielkosci i znaczenia na arenie dziedzictwa architektury i kultury swiatowej. Mysle, ze Alhambre po prostu trzeba zobaczyc samemu, by wyrobic sobie wlasne zdanie na temat tego, co kiedys bylo domem sultana, a dzis kroluje w swiatowych rankingach zabytkow. Podobnie z Grenada, ktorej zwiedzania nie mozna pominac, gdyz daje ona kontekst dla slynnej arabskiej budowli, bedac waznym elementem historii Andaluzji.

Na szlaku bialych miast Andaluzji: Ronda

Ronda, Spain
Bedac w Andaluzji, nie sposob pominac zwiedzania PUEBLOS BLANCOS, czyli grupy malych miasteczek poloznych miedzy Sewilla, Algeciras i Malaga, charakteryzujacych sie bialymi domami malowniczo osadzonymi w gorach, otoczonymi krzewami winnymi, gajami oliwnymi i wisniowymi sadami.

I tak trafilysmy do Rondy, jednego z najslynniejszych pueblos blancos, ktore w przeszlosci bylo niezaleznym krolestwem Maurow, stad mnostwo arabskich wplywow w architekturze. Gorzysta, wyboista, a przede wszystkim dluga droga autobusem z Kadyksu oplacila sie, oferujac w zamian niezapomniane widoki na gory oraz polozone miedzy nimi jeziora a takze male wioski, oczywiscie w kolorze bialym, wyrozniajace sie na tle lesistego krajobrazu.

Ronda, Spain

Ronda, Spain

Spacer ulicami dzielnicy El Mercadillo ukazuje nowsza czesc miasta z ciekawymi placykami, kosciolami oraz arena walki bykow i tarasami widokowymi, z ktorych podziwiac mozna gorzysty krajobraz u stop miasta, a takze wysokie szczyty pobliskich gor. Po przejsciu przez slynny most Puente Nuevo, oczom naszym ukazalo sie zapierajace dech w piersiach La Ciudad, czyli stare mauretanskie miasteczko z ciekawym budynkiem ratusza, kosciolami, palacem Alcazar i arabskimi lazniami. Wprost idealne miejsce na niedzielny spacer  z dala od duzych zatloczonych miast Hiszpanii. Ronda urzekla mnie jako jedno z najciekawszych miejsc w dotychczasowej podrozy i zdecydowanie zacheca do zwiedzenia pozostalych pueblos blancos. Ale to juz pomysl na kolejna podroz po Andaluzji…

Ronda, Spain