Archive for the ‘ Miasta ’ Category

Kowno – najbardziej litewskie miasto Litwy?

Kaunas, Lithuania
Po zwiedzaniu takich litewskich ikon jak Wilno, czy Mierzeja Kurońska, przyszedł czas na Kowno, dawną stolicę kraju, drugie pod względem wielkości litewskie miasto i miejsce, które geograficznie jest chyba najbardziej dostępne od strony polskiej – położone bowiem zaledwie 100km od granicy z naszym krajem i 125km od Suwałk – pierwszego większego miasta przy granicy z Litwą. Dodatkowo, dzięki najlepiej rozwijającemu się w krajach bałtyckich lotnisku, Kowno jest miastem międzynarodowym, oferując połączenia z takimi regionami Europy jak Skandynawia, Wyspy Brytyjskie, Półwysep Iberyjski, czy wyspy greckie. 

Kaunas, Lithuania

Pomimo tej bliskości, Kowno pozostawia nieodparte wrażenie, że jest miastem bardziej litewskim, niż Wilno. Fakty to tylko potwierdzają – z ponad 300 tys mieszkańców blisko 90% to Litwini – ta homogeniczność narodowościowa jest sporą niespodzianką na tle innych litewskich miast, w tym Wilna, gdzie tylko niewiele ponad połowa mieszkańców jest pochodzenia litewskiego, a pozostała część to mieszanka ludności rosyjskiej, polskiej, niemieckiej i żydowskiej. Dzięki objęciu roli stolicy kraju w latach 20. XX w. Kowno zyskało miano ważnego ośrodka administracyjnego, gospodarczego, naukowego i kulturalnego, co wciąż można bardzo wyraźnie zaobserwować, spacerując ulicami miasta.

Kaunas, Lithuania

Kaunas, Lithuania

Kaunas, Lithuania

Kowno przywitało nas deszczową pogodą, ale nawet w strugach deszczu można docenić jego urok. Stare Miasto przyciąga takimi zabytkami jak szesnastowieczny Ratusz, bogactwo kościołów i klasztorów, słynne domy kupieckie (w tym Dom Perkuna w którym obecnie mieści się Muzeum Mickiewicza), czy wzniesiony w XIV wieku zamek warowny, który miał służyć obronie przed Krzyżakami. I Krzyżacy właśnie go zniszczyli, a na jego miejscu zbudowano nową warownię, której ruiny możemy oglądać do dziś dnia. Czworoboczny zamek z charakterystycznymi czteroma basztami miał duże znaczenie historyczne dla Kowna i całej Litwy, a obecnie jest chyba jednym z bardziej rozpoznawanych zabytków miasta. Czy to dla zamku, czy dla innych zabytków miasta, bądź też wspomnianej litewskości, zdecydowanie warto odwiedzić drugie miasto Litwy, które sporo różni się od osławionego Wilna – kto wie, może na plus?
Kaunas Castle, Lithuania

Wilno – miasto historii, religii, kultur i sentymentów

Vilnius, Lithuania

Wilno było moim pierwszym punktem styku z Litwą i mimo, że od jego zwiedzania minęło już trochę czasu, nadal nie potrafię jednoznacznie zdefiniować tego miasta. Bo ciężko definitywnie określić stolicę Litwy – powiedzieć jest biała lub czarna… Jest w niej bowiem coś, co sprawia, że w powietrzu czuje się dziwną nostalgię i sentyment, chwilami nawet pustkę i tęsknotę. A jednocześnie barwne to miasto, pełne turystów i niezwykłej historii, co czyni go miejscem wiecznie żywym.

Pierwsze skojarzenia z Wilnem? Wszechobecna historia, zagłębie polskości, kolebka literatury i kultury. Tygiel etniczny i kulturowy, który do dziś widoczny jest niemal na każdym kroku. Wśród 600 tys mieszkańców jedynie niewiele ponad połowę stanowią Litwini. Kolejne 40% jest niemal równo podzielone między mniejszość polską i rosyjską. Pozostałe 10% stanowią Białorusini, Łotysze i inne narodowości. Nie sposób nie zauważyć przenikających się kultur: litewskiej, polskiej i rosyjskiej, ale także żydowskiej i niemieckiej. Mimo wspólnej polsko-litewskiej historii, Litwini niechętnie mówią po polsku. A potrafią – szczególnie starsi mieszkańcy stolicy. Ciekawe, co tak mocno odbiło się w ich świadomości, że odcinają się od Polski grubą linią? W końcu polscy królowie – Władysław Jagiełło czy Zygmunt August mieli ogromny wkład w rozwój miasta, Litwa była stolicą Państwa Polskiego. Dzięki temu powstał tu najstarszy uniwersytet w republikach nadbałtyckich, założony przez Jezuitów, przekształcony później w Akademię Wileńską, a następnie w Uniwersytet Wileński.

Vilnius, Lithuania

Poza znanym ośrodkiem akademickim, Wilno zasłynęło jako religijna stolica regionu – w samym Wilnie mieści się 40 kościołów rzymskokatolickich, w tym tak znane jak Sanktuarium Matki Bożej Ostrobramskiej, Bazylika Archikatedralna czy Kościół Św. Anny, 20 cerkwi prawosławnych oraz 3 żydowskie synagogi. Czy potrzeba lepszego dowodu wielonarodowości i wieloreligijności miasta?

Vilnius, Lithuania

Vilnius, Lithuania

Vilnius, Lithuania

Zapoznanie się z historią Wilna – choćby pobieżne – wydaje się niezbędne do zrozumienia tego miasta. To właśnie ona tak mocno ukształtowała stolicę Litwy – zarówno poprzez niechlubne grabieże i wojny między narodami, jak i sławetne wydarzenia kulturalne, dzięki którym Wilno zawsze wartko podnosiło się z największych opresji najeźdźców.

Mimo prześladowań ze strony caratu w XIXw. Wilno było kolebką litewskiej kultury, literatury i nauki. Obok Mickiewicza tworzyli tu również J. Słowacki, J.I. Kraszewski czy St. Moniuszko. Po Powstaniu Listopadowym w 1830r. miasto zostało poddane intensywnej rusyfikacji, co jeszcze pogłębiło ruchy narodowo-wyzwoleńcze i zainicjowało Powstanie Styczniowe w 1863r, po którym ucisk ze strony caratu został zintensyfikowany. Wymierny plus carskich rządów silnej ręki to intensywny rozwój wileńskiej gospodarki – powstawały fabryki, sklepy, banki, rozwinęła się kolej. W 1915r. miasto znowu przeszło pod okupację – tym razem niemiecką, następnie cieszyło się krótko niepodległością, po czym zostało zajęte przez Armię Czerwoną, która stworzyła Radziecką Socjalistyczną Republikę Litwy i Białorusi. I tu losy Polaków i Litwinów znów się złączyły, gdyż w wyzwoleniu Wilna pomógł nikt inny jak… Piłsudzki. Rezultatem oswobodzenia przez Polaków było utworzenie Litwy Środkowej, która byłą zdominowana przez ludność polską, w związku z czym została przyłączona do Polski. Czyn ten był odczytany przez Litwinów jako zdrada i kradzież stolicy – tu zapewne można, przynajmniej częściowo, szukać źródeł niechęci Litwinów do Polaków. W okresie międzywojennym rolę stolicy przejęło Kowno. Okres ten związany był z ogromnym rozkwitem kulturalnym miasta. Jednak w wyniku Aktu Ribbentrop-Mołotow, Wilno ponownie znalazło się pod wpływem ZSRR. We wrześniu 1939r. do miasta wkroczyła Armia Czerwona, zaczęły się deportacje ludności wileńskiej na Syberię. W 1940r. zanotowano powstanie Litewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, która weszła w skład ZSRR. W 1941 r. miasto zostało ponownie zajęte przez Niemców. Był to czas silnych represji ludności żydowskiej w Wilnie. Następnie Wilno zostało przejęte przez Armię Czerwoną, nastąpiła przebudowa Litwy w duchu radzieckim, a ludność polska (ok. 170 tys osób!) została przesiedlona do Polski. Po silnych działaniach narodowo-wyzwoleńczych Litwinów oraz próbach stłumienia tych buntów podjętych przez Moskwę prowadzących do kilkumiesięcznej okupacji miasta, w 1990r. Litwa jako pierwsza republika radziecka ogłosiła niepodległość.

W całej historii miasta jak mantra powraca wątek artystów, których Wilno rodziło, ale także z radością przez lata przyjmowało w swoje szeregi. Pozostałością tych czasów jest choćby Zarzecze, dzielnica artystyczna, oddzielona od Starego Miasta rzeką Wilejką, która niegdyś była jedną z bardziej zaniedbanych dzielnic miasta, a obecnie należy do najbardziej magicznych miejsc Wilna – przed wojną zamieszkała przez społeczność żydowską, później kolebka artystycznej bohemy miasta, obecnie jedno z ciekawszych atrakcji turystycznych. Wśród miejsc związanych z artystyczna przeszłością Wilna na wyróżnienie zasługuje również Zaułek Literacki, który słynie z urokliwych elementów architektury i dekoracji, tu również mieści się Muzeum Mickiewicza, który w tej części miasta tworzył.

Vilnius, Lithuania

Vilnius, Lithuania

Vilnius, Lithuania

Ale Wilno to nie tylko wszechobecna historia i sztuka – to również tradycyjna kuchnia z pogranicza kultur, i tradycyjne piwo litewskie Švyturys, które z sukcesem produkowane jest od ponad stu lat. Bogata kuchnia litewska przywodzi z kolei na myśl niezapomniane dni na suwalszczyźnie i tamtejsze przysmaki, które, podobnie jak Wilno, łączą w sobie kilka kultur, narodów i smaków.

Švyturys beer in Vilnius

Vilnius, Lithuania

Śladami Kafki – królewska Praga

Tylko o 500 km oddalona od królewskiego Krakowa. Królewska Praga. Groupon na hotel zakupiony przed rokiem, ale sama wyprawa dość spontaniczna. Środek zimy, padający śnieg z deszczem, ale nas to nie odstrasza – wręcz przeciwnie. Podobnie jak fatalny dojazd.

Bo niby znacząca europejska stolica, a z byłej stolicy Polski trudno się do niej dostać pociągiem lub autobusem. Ponieważ miało być z przygodami, postanowiłyśmy jednak podjąć wyzwanie. A że podróże koleją należą z reguły do ciekawych, postawiłyśmy na pociąg z Katowic do Pragi. Ale zabrakło miejsc. Potem miał być autobus do Cieszyna, a z Cieszyna pociąg do Pragi. Ale też nie wyszło. Koniec końców jedynym niezawodnym środkiem lokomocji tego dnia okazał się samochód, któremu przyszło zmierzyć się ze śnieżycą w Sudetach, gdy przekraczałyśmy granicę w Kudowej. Na szczęście obyło się bez łańcuchów. A zabawa przednia!

Na podróże do Pragi pociągiem bądź autobusem pewnie porywać się już nie będę, bo ten samochód okazał się całkiem fajnym pomysłem. Wciąż dziwi mnie jednak, że nikt nie pomyśli o tak oczywistym połączeniu jak Kraków-Praga. Myślę, że finansowo nie straciłby na tym – w końcu wielu krakowian podróżuje na weekend do Pragi, nie wspomnę już o obcokrajowcach, którzy robią sobie wycieczki „od stolicy do stolicy”. No nic – pomysł na biznes, gdy zobaczę już wszystkie warte odwiedzenia miejca na tym świecie 🙂


A Praga z pewnością do nich należy. Może już trochę oklepana. Może nieco zbyt turystyczna. Może zbyt mało czeska. Ale piękna, klimatyczna, urokliwa. Tak włóczyłyśmy się po niej z typowymi dla nas przerwami – to na obiad, to na kawę, to na kufel Staropramena w jednym z praskim pubów – by się ogrzać, pogadać, pomyśleć co dalej. I tak upłynęły 3 dni w boskiej Pradze – pomiędzy Starym a Nowym Miastem. Była królewska dzielnica Hradczany z zamkiem, bazyliką św. Jerzego, katedrą św. Wita oraz moją ulubioną Złotą Uliczką – siedzibą praskich złotników, gdzie później tworzył swoje dzieła Kafka. Gdybym zawitała do Pragi w liceum, „Proces” pewnie wydałby mi się znacznie mniej surrealistyczną lekturą, a Józefa K. może bym nawet polubiła…

Był i majestatyczny Most Karola, który z jednej strony łączy dwie części miasta, a z drugiej przywołuje do porządku najdłuższą rzekę Czech. Była też praska awangarda w postaci Tańczącego Domu, który ma ponoć ma symblizować tańczącą parę. Były też  rzesze turystów, mnogość języków. Praga robi się bardzo kosmopolityczna. Dobrze czy źle? Sama nie wiem. Trochę brakuje mi tej czeskości w stolicy Czech. Ale i tak chce się wracać. I na pewno wrócę. Może tym razem na rowerze?


Od Żywca po Cieszyn czyli Beskid Śląski

Po wyprawie na Bałkany, zamarzyło mi się znowu spędzić kilka dni w polskich górach. Długi weekend sierpniowy stworzył ku temu idealną okazję. Palec znowu powędrował po beskidzkiej części mapy i zatrzymał się na Beskidzie Śląskim. Tym razem nie było wielogodzinnych wędrówek po górach, a raczej objazd po regionie i poznanie jego smaczków.

Pierwszym punktem wyprawy był Żywiec z jego główną atrakcją – Muzeum Browaru uruchomionym w 2006 roku. Bardzo się cieszyłam na tę wizytę, niestety, ku mojemu zaskoczeniu, na miejscu okazało się, że trzeba mieć rezerwację, której oczywiście nie miałam. Na pytanie o możliwość dokonania rezerwacji na najbliższy poniedziałek, co umożliwiłoby mi zobaczenie muzeum w drodze powrotnej, usłyszałam od wyraźnie rozdrażnionej pani z obsługi, że jak większość muzeów na świecie, Muzem w Żywcu jest nieczynne w poniedziałki (cytat). No cóż, uwaga ta nie dosyć że była najzwyczajniej w świecie nieuprzejma, skutecznie zniechęciła mnie do ponownego przybycia do żywieckiego browaru, więc niewiele z niego zapamiętam – a szkoda, gdyż chętnie poznałabym historię i arkana warzenia do niedawna ulubionego piwa.

Żywiec
Żywiec
Żywiec

Niedaleko Żywca znajduje się Góra Żar (761 m npm).  Jako że czas gonił, zamiast wchodzić, wjechaliśmy na nią kolejką linową. Widok był całkiem niezły, lecz naprawdę nie rozumiem, z jakiego powodu góra ta cieszy się taką popularnością. Chyba jedynie dlatego, że jako jedna z pięciu gór w Polsce obsługiwana jest przez Polskie Koleje Linowe.

Beskid Śląski

Kolejnym, znacznie ciekawszym punktem wyprawy okazała się Węgierska Górka, która słynie z systemu fortyfikacji zbudowanego w celu zabezpieczenia południowej granicy państwa przez atakiem hitlerowskim w 1939 roku. Planowano wybudować dziewięć fortów, wybudowano pięć, a cztery pozostałe jedynie rozpoczęto.  Forty Waligóra, Wąwóz, Wędrowiec, Włóczęga i Wyrwidąb pomagały polskim żołnierzom w opóźnieniu przemarszu Hitlerowców od granicy słowackiej 1-3 września 1939r. Z ciekawostek warto wiedzieć, że po stronie wroga było 17700 żołnierzy wspieranych przez lotnictwo, podczas gdy polskie siły pod Węgierską Górką liczyły jedynie 1500 żołnierzy. Straty po stronie polskiej to 7 zabitych i 10 rannych, po stronie wroga znacznie większe – ok. 200 zabitych i 300 rannych.

Węgierska Górka, Beskid Śląski

Węgierska Górka, Beskid Śląski

Węgierska Górka, Beskid Śląski

Węgierska Górka, Beskid Śląski

Jadąc w kierunku Wisły warto zahaczyć o Koniaków – wieś słynącą z wyrobu koronek. Dalej trasa wiosła do Wisły, która jest znanym ośrodkiem wypoczynkowym i turystycznym, a dodatkowo, dzięki osobie Adama Małysza, rozsławionym jako centrum sportów zimowych. W 2008r została oddana do użytku nowa skocznia w Wiśle-Malince, która jest drugą po Wielkiej Krokwi w Zakopanem skocznią w Polsce.

Wisła
Wisła

Wisła jest również ważnym ośrodkiem protestantyzmu w Polsce, na co dowodem są liczne kościoły ewangelickie w mieście. Znajduje się tu również Rezydencja Prezydenta RP będąca dziełem polskiej architektury okresu międzywojennego. Historyczna część Zamku Górnego i Kaplica udostępniane są do zwiedzania. Zwiedzanie jest bezpłatne, ale należy się zapisać z co najmniej siedmiodniowym wyprzedzeniem. Z dzielnicy Wisły – Czarnego – prowadzi szlak na Baranią Górę (1220 m npm), która jest drugim pod względem wysokości szczytem Beskidu Śląskiego.

Wisła

Ustroń podobnie jak Wisła jest znanym ośrodkiem wypoczynkowym oraz uzdrowiskiem. Z wizyty w Ustroniu ucieszą się przede wszystkim dzieci, gdyż miasto posiada park rozrywki Równica, a w nim m.in. tor saneczkowy, planetarium, kino 4D. Z Ustronia można również wjechać kolejką linową na górę Czantoria.

Ustroń

Szczyrk, kolejne miasto na trasie rozczarowało mnie, gdyż nie ma ono zbyt wiele do zaoferowania letniemu turyście. Osławione jako ośrodek sportów zimowych, w lecie miasto może być punktem wypadowym w góry, ale jego władze słabo dbają o tym, by odwiedzających zatrzymać na dłużej poza sezonem narciarskim. Centrum miasta biegnie wzdłuż głównej drogi przejazdowej w kierunku Bielska Białej, conie zachęca do zwiedzania. Jedyną atrakcją wydają się być sklepiki oraz stragany przydrożne. Generalnie Szczyrk pozostawił wrażenie przereklamowanego ośrodka narciarskiego bez pomysłu na wykorzystanie swojej sławy w okresie letnim.

Za to szczególnie zachwycił mnie Cieszyn – miasto na granicy Polski i Czech będące ważnym ośrodkiem kulturalnym regionu – co roku odbywają się tu liczne festiwale muzyczne, filmowe i teatralne. Miasto przez trzy stulecia było we władaniu Dynastii Habsburgów, stąd jego architektura pełna jest wpływów niemieckich i austriackich. Miasto dzieli rzeka Olza, po przejściu której znajdziemy się w Czechach, zobaczymy czeskie napisy i usłyszymy na ulicy czeski język. Ciekawe to bardzo, że przechodząc przez zwykły most możemy się znaleźć za granicą kraju.
Cieszyn
Do tej pory Cieszyn kojarzył mi się z największym przejściem granicznym na południowej granicy, teraz zapamiętam go jako polsko-czeskie miasto z licznymi zabytkami, uroczym rynkiem, ciekawą starówka z malowniczymi uliczkami oraz godnymi uwagi wydarzeniami kulturalnymi.
Cieszyn
Cieszyn
Cieszyn

Bałkański road trip zakończony!

W sumie 15 dni, 2 samochody, 8 zwariowanych osób, 6 odwiedzonych krajów (10 na trasie) – tak w skrócie można opisać dwutygodniowy wypad na Bałkany, który pozostawił mnóstwo cudownych wspomnień, 20GB zdjęć oraz kolejne marzenia, inspiracje i pomysły na dalsze podróże. 

Naszym pierwszym punktem podróży był Bled w Słowenii, skąd udaliśmy się do stolicy kraju – Lublany. Następnie rozpoczęliśmy zwiedzanie Chorwacji dniem nad Jeziorami Plitwickimi, skąd udaliśmy się nad Wybrzeże Adriatyku, kolejno odwiedzając magiczne chorwackie miasta – Zadar, Split i Dubrownik. Z tego turystycznego raju udaliśmy się do Bośni i Hercegowiny, by zobaczyć Mostar i Sarajewo – dwa skrajnie różne bałkańskie miasta. Po miejskim szale zapragnęliśmy gór, czyniąc Żabljak naszym punktem wypadowym w Góry Durmitor, a konkretnie na najwyższy szczyt Czarnogóry Bobotov Kuk. Następnie udaliśmy się nad czarnogórskie wybrzeże, zwiedzając Herceg Novi i Kotor oraz okoliczne plaże. Krótki wypad nad Jezioro Szkoderskie sprawił, że szybko zatęskniliśmy za morzem i jeszcze raz udaliśmy się w jego kierunku – w okolice miejscowości Bar. Następnym celem było Kosowo, a konkretnie miasto Peje oraz jego malownicze okolice. Mieliśmy również okazję przejechać przez Prisztinę – stolicę Kosowa w drodze do stolicy SerbiiBelgradu, który był ostatnim punktem wyprawy. Łza się w oku kręci, a chęć na odwiedzenie kolejnych bałkańskich krajów rośnie z każdym dniem. Cóż za przygoda!

Palermo – (nie) cała prawda o Sycylii

Ze stolicami zawsze bywa niebezpiecznie. Stawia się im wiele zarzutów – że nie reprezentatywne dla całego kraju czy regionu, że turystyczne, że drogie. Mimo wszystko do stolic ciągną ogromne rzesze turystów, bo jakże tu być w Portugalii i nie zobaczyć Lizbony czy we Francji i nie zwiedzić Paryża? Tak też myślałyśmy o Palermo – nie możemy być na Sycylii i nie zwiedzić Palermo. Ale czy aby na pewno?

Niestety sprawdziło się. Drogo, turystycznie, hałaśliwie i brudno. Trochę nas roczarowało to Palermo, które w przewodnikach uchodzi za kulturalne i gospodarcze centrum wyspy, którego ominąć nie sposób. My po całym dniu zwiedzania byłyśmy innego zdania.

Bo zabytków tu niby mnóstwo. Prawdziwa gratka dla miłośników kościołów – te można znaleźć po prostu wszędzie i we wszystkich stylach – od romańskich po gotyckie, na barokowych skończywszy. Wśród ciekawszych zabytków wyróżnić można katedrę charakteryzującą się niezwykle długą historią, a co za tym idzie różnymi stylami architektonicznymi oraz Teatro Massimo – największą operę we Włoszech i jedną z największych w Europie. Poza tym miasto bogate jest w urokliwe placyki, ogrody i parki.

I tak kojarzyć mi się będzie ta pozytywna strona miasta. Niestety nie jest ona w stanie zatrzeć negatywnego wrażenia, jakie zrobiło na nas Palermo. Jako główne miasto wyspy, Palermo jest głośne i zatłoczone. Dodać do tego wymowną sycylijską naturę oraz całe zastępy emigrantów i mamy zabójczą mieszankę. Podobnie, jak w Trapani, mieszkańcy Palermo są w stanie wjechać w najwęższą uliczkę miasta, co zdecydowanie nie ułatwia zwiedzania. Wszechobecny dźwięk klaksonów miesza się z przekrzykującymi się Sycylijczykami, co tworzy taki zgiełk, że trudno usłyszeć własne myśli. Ale to chyba specyfika wielu włoskich miast i jakiś urok w tym pewnie jest. Co za to nie dodaje miastu uroku, to wszechobecne rynny śmieci. Nie wiem, dlaczego mieszkańcy Palermo nie mają w zwyczaju używać śmietników, ale zdecydowanie powinni zacząć, gdyż wtedy miałabym pewnie zgoła inne wrażenie tego miasta. Jak i zapewne wielu innych turystów, gdyż naszą opinię podzielali również inni napotkani na Sycylii zwiedzający.

Zatem po całym męczącym dniu zwiedzania sycylijskiej stolicy doszłyśmy do wniosku, że może lepiej byłoby przeznaczyć ten czas na jakieś bardziej urokliwe miejsce. Ale z drugiej strony wszystkiego trzeba spróbować, bo przecież podróże to nie tylko piękna natura i przyjazne miasta. A tu jeden ze smaczków Palermo, obrazujący jakże trafnie buntowniczą naturę Sycylijczyków – plakat zapraszający na manifestację. No i jednak warto było…

Trapani – cypel na zachodnim krańcu Sycylii

Trapani jest miastem i jedną z dziewięciu prowincji Sycylii położoną na zachodnim wybrzeżu wyspy. Pewnie, gdyby nie Ryanair i inwestycje wyspy w rozwój turystyki, większość turystów nigdy nie odwiedziłaby tego cypla, a tak cieszy się on sporą popularnością w ostatnim czasie. Odwiedzający odkrywają coraz to nowe atrakcje Sycylii, która do niedawna była doceniana bardziej z uwagi na walory swojej południowej i wschodniej części jak Syrakuzy, Taormina czy Etna. A okazuje się, że wycieczka po części zachodnio-północnej może być również ciekawa.

Gospodarka Trapani od zawsze związana była z morzem, czego oznaki można dostrzec dosłownie wszędzie. Rybołóstwo wciąż stanowi główny przemysł w okolicy. Miasto posiada również spory port, z którego odpływają statki i promy na okoliczne wyspy, choćby Sardynię. Warto przejść się wąskimi uliczkami miasta, gdzie wydawałoby się, może się zmieścić każdy samochód, na co mieszkańcy Trapani dostarczają codziennie licznych dowodów.

Większość zabytków miasta pochodzi z okresu Baroku; wśród nich na szczególną uwagę zasługują kościoły. Za to plaża w Tapani do najtrakcyjniejszych nie należy, szczególnie z uwagi na jej zabrudzenie i wszechobecne śmieci. Trapańczycy zdaje się jeszcze nie dostrzegli potencjału turystycznego wybrzeża. Za to wystarczy wybrać się nieco dalej od miasta, by do plaż regionu znów się przekonać.

Bliskie okoliceTrapani stanowią również atrakcję turystyczną. Erice jest historycznym miasteczkiem na szczycie góry Erice położonym 750 m npm. Roztacza się z niego imponujący widok na Trapani oraz wybrzeże. Miasto posiada dwa zamki: Pepoli i Venere. Ten ostatni położony jest na stromym zboczu, pozostałości po konstrukcjach obronnych zainteresują niejednego historyka. Do Erice najlepiej dostać się kolejką linową, która za 7 euro (tyle kosztuje bilet na górę i spowrotem) zapewnia nie tylko dość szybki transport, ale również niesamowite widoki. Można też skusić się na wyprawę do Erice rowerem, samochodem czy autobusem.

Koniecznie należy przejść się wąskimi uliczkami miasteczka pełnymi charakterystycznego kamienia, balkonów i pnączy winnych, by poczuć jego secyficzny średniowieczny klimat. Wrażenie może nieco zaburzyć pogoda, która znacznie różni się od tej w Trapani – w Erice z racji wysokości jest zwykle sporo chłodniej oraz wietrznie. Z ciekawostek warto wiedzieć, że w Erice znajduje się Centrum Nauki i Kultury, a miasto szczyci się szerokimi powiązaniami ze światem naukowym oraz badaniami.