Archive for the ‘ Języki ’ Category

Portugalia – zbiór informacji praktycznych o kraju fado

Podróżowanie po Portugalii było ciekawym przeżyciem z wielu względów – bogactwo krajobrazu i jego różnice, które można zaobserwować między północą a południem, specyficzna nostalgiczna mentalność Portugalczyków, niesamowici ludzie poznani w drodze. Kraj bardzo ciekawy, choć może nie do końca doceniany przez turystów.

KOSZTY

Z punktu widzenia backpackera, Portugalia jest jednym z najtańszych krajów Europy Zachodniej, jakie udało mi się zwiedzić. Co nie oznacza, że nie można się tu drogo i wystawnie zabawić, bo pokus w postaci na przykład świetnego jedzenia nie brakuje. Koszty podróży po Portugalii (noclegi, jedzenie, przejazdy) wynosiły ok. 25-30 euro na dzień, czyli nieco mniej, niż w Hiszpanii. Trzeba zaznaczyć, że są to ceny pobytu w kwietniu, czyli wciąż przed sezonem. Oczywiście wszystko zależy też od miejsca, bo np. Lizbona jako stolica jest sporo droższa niż Porto czy Coimbra. Ogólnie miałam wrażenie, że podróżowanie w rejonach południowych (szczególnie w Lizbonie i Algarve) jest nieco droższe niż w północnych – zapewne ze względu na turystyczny charakter południa. Koszty obniżyć można na różny sposób, na przykład robiąc zakupy w tanich supermarketach, jak choćby całkiem nieźle zaopatrzona sieć Mini Preço.

TRANSPORT

Przemieszczanie się po Portugalii transportem publicznym nie jest szczególnie kosztownym przedsięwzięciem, a sieć komunikcyjna jest dość dobrze rozwinięta. Do plusów można zaliczyć fakt, że Portugalia nie jest krajem bardzo rozległym i odległości między większymi miejscowościami są stosunkowo małe w przeciwności do Hiszpanii, Francji czy Niemiec.

W mojej podróży nieco tańsze były przejazdy w rejonach północnych, ale mogło to również wynikać z faktu, iż na południu pokonywałyśmy jednorazowo znacznie większe odległości.

Kolej portugalska jest dość sprawna i zarówno te starsze jak i nowe pociągi są czyste i zadbane. Poniżej przykładowe ceny biletów kolejowych:

  • Porto-Aveiro €2,15
  • Coimbra-Fatima €6,45
  • Tomar-Lizbona €8,30
  • Faro-Lagos €5,80

Jeśli chodzi o autobusy, to w Portugalii istnieje dwóch głównych przewoźników, którzy obsługują różne regiony: Rede Expressos (www.rede-expressos.pt) i Eva (www.eva-bus.com). Przykładowe ceny biletów:

  • Lizbona-Evora €11,80
  • Evora-Faro €15
  • Lagos-Sewilla €20

Poza tym należy wspomnieć o lokalnych autobusach, którymi w cenie ok. €3,60 możemy dostać się np. z Fatimy do Tomaru lub za ok. €6 w obie strony z Lagos do Sagres.

Jeżeli chodzi o wynajem samochodu, to lokalne firmy mają dość korzystne ceny wynajmu, trzeba tylko zwrócić uwagę, gdzie następuje odbiór i zwrot auta. My podczas wynajmu samochodu z Porto do Faro przeżyłyśmy przygodę, która skutecznie wyleczyła nas z pomysłu podróżowania tym środkiem transportu po Portugalii. Trzeba jednak przyznać, że trochę w tym naszej winy – niedopatrzenie na stronie firmy mogło nas kosztować 200 euro. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, a my do końca podróży całkiem sprawnie przemieszczałyśmy się transportem publicznym. Co nie znaczy jednak, że nie marzyłyśmy o samochodzie, gdy przez szyby autobusu podziwiałyśmy szybko przemykające wiosenne krajobrazy Alentejo, bez możliwości zatrzymania się i choćby zrobienia zdjęcia.

NOCLEGI

Podobnie jak w Hiszpanii, fakt, iż podróżowałyśmy we dwójkę pozwolił nam na zmniejszenie kosztów zakwaterowania nie raz i o połowę. A to za sprawą tanich pensjonatów, których wynajem może być świetną alternatywą dla zatłoczonych hosteli, których ceny wahają się od €15 do €30 za osobę, podczas gdy dwuosobowy pokój w pensjonacie można dostać już od €25-30. W cenie prywatność i spokój. Jeżeli jednak interesuje nas nawiązanie znajomości, zdecydowanie polecam hostele młodzieżowe. Noclegi warto rezerwować kilka dni wcześniej przez internet, gdyż w bardziej turystycznych miejscach jak np. Lizbona znalezienie miejsca w weekend może okazać się nie lada wyzwaniem. Ja po Portugalii podróżowałam w kwietniu czyli tuż przed sezonem, więc z miejscami noclegowymi nie było większego problemu.

JEDZENIE

Ach to jedzenie portugalskie – marzenie! Aż ślinka cieknie, gdy przypominają się portugalskie potrawy, szczególnie te rybne jak bacalhau a bras, czyli dorsz smażony z cebulą i ziemniakami lub inne smakołyki przyrządzane z susznego i solonego dorsza, który jest symbolem kulinarnym Portugalii. Oprócz tego obowiązkowo należy spróbować owoców morza wszelkiej maści – w tej kategorii szczególnie polecam kałamarnice i ośmiornice. Jedzenie warto zamawiać w opcji prato del dia, czyli danie dnia, które pozwoli nam oszczędzić od kilku do kilkunastu euro. Takie prato w porze obiadowej kosztuje od €6 do €10 i z regułu składa się z przystawki, dania głównego, napoju zimnego i na koniec słynnej portugalskiej kawy (cafezito) pitej tutaj trochę jak rytuał. Warto też spróbowac wybornych win z „winnych” regionów jak np. Porto.

JĘZYK

Język portugalski zbliżony jest do hiszpańskiego i w Portugalii z powodzeniem można porozumieć się używając języka sąsiadów, co znacznie ułatwiło nam podróżowanie. Portugalczycy rozumieją hiszpański bez większego problemu, co ponoć nie działa w drugą stronę. Jednak jeżeli nie znamy ani portugalskiego ani hiszpańskiego, nie jesteśmy na straconej pozycji, gdyż Portugalczycy, szczególnie młodzi, świetnie władają językiem angielskim w odróżnieniu od swoich hiszpańskich sąsiadów. Powodem jest zapewne fakt, iż portugalska telewizja nadaje filmy w oryginalnej wersji językowej z napisami, co z pewnością ułatwia przyswajanie języka.

Poza tym przed podróżą warto pomyśleć o nauce wybranych zwrotów w języku portugalskim, który jako język pełen dobrze nam znanych dźwięków jak „sz” i „ż” przynajmniej w sferze wymowy nie powinien sprawiać problemów.

WARTO ZOBACZYĆ…

  • występ fado w jednych z lokalnych pubów
  • słynny żółty tramwaj lizboński
  • bajkowe plaże Algarve
  • azulejos, czyli charakterystyczne dla Portugalii płytki ceramiczne zdobiące mury i zabudowania

UWAGA NA…

  • stację kolejową Fatima, która w przeciwieństwie do tego, co sugeruje nazwa, nie znajduje się blisko słynnego miejsca kultu, a jest od niego oddalona o ok. 25km.

How is it goin’ like czyli akcent z Cork rodem

Cork jako miasto może i nie oferuje niezwykłych atrakcji turystycznych, jest jednak z pewnością miejscem ciekawym kulturowo. Tu wszystko jest inne niż w innych częściach Irlandii, począwszy od wrodzonej dumy Korkończyków, na specyficznym akceńcie skończywszy. Dziś, jak na filologa z krwi i kości przystało, będzie właśnie o akcencie.

Akcent korkoński jest o tyle ciekawy, że dla osoby mniej z nim obeznanej może okazać się nie do zrozumienia, nie wspominając już, że niektórzy Irlandczycy (!) z innych części kraju mają spore z nim problemy. I nie mówię tu o ekstremlanych akcentach występujących w wiejskich częściach hrabstwa – również wielu wykształconych mieszkańców miasta Cork mówi w tym charakterystycznym, melodyjnym, dla wielu nie do zrozumienia dialekcie.

Do wyróżniających cech wymowy należy śpiewna intonacja, mocne wymawianie głoski ‘r’ a także zakańczanie zdań w bardzo wysokich tonach. Poza tym Irlandczycy z Cork wprost uwielbiają słowa: ‘like’ i ‘so’, które są dodawane na końcu zdań i zdecydowanie nadużywane przez niektórych (słyszałam ludzi, którzy używają ‘like’ w co drugim zdaniu!). Przykładami są:

  • ‘I was talking to her, like’
  • ‘We went on holidays, like’
  • ‘She is a great girl, like’

Cork posiada również swój własny slang, który jest mieszanką angielskich i irlandzkich słów, lub czasem czysto angielskich, którym nadano jednak zupełnie inne znaczenie. Kilka przykładów, które można często usłyszeć w rozmowie z lokalnymi:

  • ‘Story, kid?’ – czyli: ‘What’s the story, kid’ w znaczeniu: ‘How are you doing, boy/girl?’
  • ‘C’mere’ – czyli: ‘Come here’ w znaczeniu: ‘Excuse me’.
  • ‘I will, yeah’ w znaczeniu: ‘No’.

Jeżeli nie ma się za dużo kontaktu z lokalnymi mieszkańcami, warto wybrać się na przejażdżkę po mieście taksówką i wdać się w rozmowę z lokalnym taksówkarzem, co nie nastręcza żadnych trudności, gdyż są oni z reguły bardzo chętni i otwarci na pogaduszki. Taka żywa lekcja języka. Dla tych, którzy nie mają okazji posłuchać akcentu live, polecam obejrzenie ‘Ondine’  – najnowszego filmu z Alicją Bachledą-Curuś oraz Collinem Farrellem, który dość trafnie odtwarza ten akcent.