Archive for the ‘ Informacje praktyczne ’ Category

Egipt – na co uważać?

Egipt jest jedną z najpopularniejszych destynacji urlopowych Polaków i nie bez przyczyny – gwarantowana pogoda niemal cały rok, niebiańskie plaże i stosunkowo niskie ceny. Jednak każda moneta ma dwie strony – dziś właśnie o tych mniej przyjemnych rzeczach w Egipcie, o których warto wiedzieć przed wyjazdem, by się (choćby mentalnie) przygotować.

Nachalność miejscowych

Nachalności miejscowych można doświadczyć praktycznie w każdej popularnej turystycznie miejscowości, więc teoretycznie nie powinno mnie to dziwić. Ale przyznam, że sposób podejścia lokalnych do turystów w Egipcie, ich próby wyłudzenia pieniędzy pod każdym możliwym pretekstem mogą mocno uprzykrzyć pobyt.

W Egipcie jest rzeczą normalną, że obsługa hotelowa oczekuje słonego napiwku za każdą najmniejszą usługę czy informację, a w miejscach turystycznych i skupiskach zabytków tylko czają się lokalni „specjaliści”, którzy za symboliczną kwotę wskażą rzeczy godne uwagi czy zrobią nam  zdjęcie naszym aparatem. I nie byłoby w tym nic dziwnego, bo to specyfika miejsc turystycznych, szczególnie w biedniejszych krajach, ale w Egipcie można się poczuć wręcz osaczonym przez natrętów, a wszelkie oznaki asertywności wydają się bezskuteczne.

Wywóz rafy koralowej

Jedna z najciekawszych atrakcji Egiptu, która przyciąga tysiące amatorów podwodnych przygód może tych samych wpakować do więzienia, jeśli nie przestrzegają oni lokalnych przepisów. W Egipcie panuje bowiem zakaz wywożenia muszli i innych cudów rafy koralowej, a próba przemytu cennych pamiątek może zakończyć się zatrzymaniem i zapłatą kary w wysokości kilku tysięcy dolarów.

Lokalna waluta

Lokalną walutą w Egipcie jest funt egipski, akceptowane są również dolary amerykańskie i euro, trzeba jednak pamiętać, że lokalni lubią stosować dość umowny przelicznik tych walut, więc lepiej przed wyjazdem zakupić nieco funtów egipskich. Funt egipski dzieli się na 100 piastrów, które mogą również występować w postaci banknotów. Stąd należy zwracać uwagę, co jest nam wydawane, by się nie okazało, że resztą jaką otrzymaliśmy z 200 funtów egipskich (blisko 100zł) jest 50 piastrów (0,25zł) zamiast 50 funtów (25zł)!

Zemsta Faraona

Najczęstsza choroba europejskich turystów w Egipcie objawia się nudnościami, bólem brzucha i biegunką, a spowodowana jest zmianą flory bakteryjnej. Sposobów zapobiegania jest wiele, przede wszystkim niejedzenie surowych owoców i warzyw (z założenia były myte pod bieżącą wodą), niepicie nieprzegotowanej wody i napojów z lodem. Do tego dochodzi profilaktyka ulubiona przez polskich turystów, jak wypicie kieliszka wódki po posiłku, której jednak nikt dotychczas nie zdołał udowodnić zbawiennych efektów. Prawda jest taka, że można bardzo uważać, a dolegliwości i tak się pojawią, gdyż podczas pobytu, nie jesteśmy w stanie kontrolować jakości wszystkiego, co spożywamy. Wtedy należy niezwłocznie zakupić w aptece któryś z lokalnych specyfików (np. Antinal), który faktycznie działa (wypróbowane osobiście :)). Polskie leki typu Smecta czy Stoperan okazują się bezskuteczne na egipskie dolegliwości.

Śmieci

Wyjazd poza obiekt hotelowy może okazać się nie lada szokiem, gdyż w niektórych rejonach góry śmieci mogą dosłownie przesłonić nam widok. Niestety w Egipcie ochrona środowiska jest wciąż obco brzmiącą frazą, co objawia się w postaci śmieci leżących dosłownie wszędzie – w miastach, na pustyni, przy drodze. Często skutkuje to również niemiłym zapachem, dlatego jeśli jesteśmy szczególnie wrażliwi na tego typu uniedogodnienia, lepiej pozostać w hotelu, gdzie obsługa dba o czystość obiektu i pobliskich plaż.

Krótkie dni

Co mnie w Egipcie bardzo zaskoczyło, to bardzo krótkie dni w okresie jesienno-zimowym, niemal porównywalne z polskimi o tej porze roku. Podczas gdy listopadowego dnia o godz. 16:00 jeszcze się opalamy na plaży, godzinę później jest już prawie ciemno. OK, można było się domyślić – w końcu Egipt jest bardziej wysunięty na południe, ale jakoś o tym nie myślałam przed wyjazdem, i jakie było moje zdziwienie, gdy po przylocie w godzinach późno popołudniowych zamiast mocno jarzącego słońca, zobaczyłam mały punkt skrywające się za horyzont…

Reklamy

Portugalia – zbiór informacji praktycznych o kraju fado

Podróżowanie po Portugalii było ciekawym przeżyciem z wielu względów – bogactwo krajobrazu i jego różnice, które można zaobserwować między północą a południem, specyficzna nostalgiczna mentalność Portugalczyków, niesamowici ludzie poznani w drodze. Kraj bardzo ciekawy, choć może nie do końca doceniany przez turystów.

KOSZTY

Z punktu widzenia backpackera, Portugalia jest jednym z najtańszych krajów Europy Zachodniej, jakie udało mi się zwiedzić. Co nie oznacza, że nie można się tu drogo i wystawnie zabawić, bo pokus w postaci na przykład świetnego jedzenia nie brakuje. Koszty podróży po Portugalii (noclegi, jedzenie, przejazdy) wynosiły ok. 25-30 euro na dzień, czyli nieco mniej, niż w Hiszpanii. Trzeba zaznaczyć, że są to ceny pobytu w kwietniu, czyli wciąż przed sezonem. Oczywiście wszystko zależy też od miejsca, bo np. Lizbona jako stolica jest sporo droższa niż Porto czy Coimbra. Ogólnie miałam wrażenie, że podróżowanie w rejonach południowych (szczególnie w Lizbonie i Algarve) jest nieco droższe niż w północnych – zapewne ze względu na turystyczny charakter południa. Koszty obniżyć można na różny sposób, na przykład robiąc zakupy w tanich supermarketach, jak choćby całkiem nieźle zaopatrzona sieć Mini Preço.

TRANSPORT

Przemieszczanie się po Portugalii transportem publicznym nie jest szczególnie kosztownym przedsięwzięciem, a sieć komunikcyjna jest dość dobrze rozwinięta. Do plusów można zaliczyć fakt, że Portugalia nie jest krajem bardzo rozległym i odległości między większymi miejscowościami są stosunkowo małe w przeciwności do Hiszpanii, Francji czy Niemiec.

W mojej podróży nieco tańsze były przejazdy w rejonach północnych, ale mogło to również wynikać z faktu, iż na południu pokonywałyśmy jednorazowo znacznie większe odległości.

Kolej portugalska jest dość sprawna i zarówno te starsze jak i nowe pociągi są czyste i zadbane. Poniżej przykładowe ceny biletów kolejowych:

  • Porto-Aveiro €2,15
  • Coimbra-Fatima €6,45
  • Tomar-Lizbona €8,30
  • Faro-Lagos €5,80

Jeśli chodzi o autobusy, to w Portugalii istnieje dwóch głównych przewoźników, którzy obsługują różne regiony: Rede Expressos (www.rede-expressos.pt) i Eva (www.eva-bus.com). Przykładowe ceny biletów:

  • Lizbona-Evora €11,80
  • Evora-Faro €15
  • Lagos-Sewilla €20

Poza tym należy wspomnieć o lokalnych autobusach, którymi w cenie ok. €3,60 możemy dostać się np. z Fatimy do Tomaru lub za ok. €6 w obie strony z Lagos do Sagres.

Jeżeli chodzi o wynajem samochodu, to lokalne firmy mają dość korzystne ceny wynajmu, trzeba tylko zwrócić uwagę, gdzie następuje odbiór i zwrot auta. My podczas wynajmu samochodu z Porto do Faro przeżyłyśmy przygodę, która skutecznie wyleczyła nas z pomysłu podróżowania tym środkiem transportu po Portugalii. Trzeba jednak przyznać, że trochę w tym naszej winy – niedopatrzenie na stronie firmy mogło nas kosztować 200 euro. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, a my do końca podróży całkiem sprawnie przemieszczałyśmy się transportem publicznym. Co nie znaczy jednak, że nie marzyłyśmy o samochodzie, gdy przez szyby autobusu podziwiałyśmy szybko przemykające wiosenne krajobrazy Alentejo, bez możliwości zatrzymania się i choćby zrobienia zdjęcia.

NOCLEGI

Podobnie jak w Hiszpanii, fakt, iż podróżowałyśmy we dwójkę pozwolił nam na zmniejszenie kosztów zakwaterowania nie raz i o połowę. A to za sprawą tanich pensjonatów, których wynajem może być świetną alternatywą dla zatłoczonych hosteli, których ceny wahają się od €15 do €30 za osobę, podczas gdy dwuosobowy pokój w pensjonacie można dostać już od €25-30. W cenie prywatność i spokój. Jeżeli jednak interesuje nas nawiązanie znajomości, zdecydowanie polecam hostele młodzieżowe. Noclegi warto rezerwować kilka dni wcześniej przez internet, gdyż w bardziej turystycznych miejscach jak np. Lizbona znalezienie miejsca w weekend może okazać się nie lada wyzwaniem. Ja po Portugalii podróżowałam w kwietniu czyli tuż przed sezonem, więc z miejscami noclegowymi nie było większego problemu.

JEDZENIE

Ach to jedzenie portugalskie – marzenie! Aż ślinka cieknie, gdy przypominają się portugalskie potrawy, szczególnie te rybne jak bacalhau a bras, czyli dorsz smażony z cebulą i ziemniakami lub inne smakołyki przyrządzane z susznego i solonego dorsza, który jest symbolem kulinarnym Portugalii. Oprócz tego obowiązkowo należy spróbować owoców morza wszelkiej maści – w tej kategorii szczególnie polecam kałamarnice i ośmiornice. Jedzenie warto zamawiać w opcji prato del dia, czyli danie dnia, które pozwoli nam oszczędzić od kilku do kilkunastu euro. Takie prato w porze obiadowej kosztuje od €6 do €10 i z regułu składa się z przystawki, dania głównego, napoju zimnego i na koniec słynnej portugalskiej kawy (cafezito) pitej tutaj trochę jak rytuał. Warto też spróbowac wybornych win z „winnych” regionów jak np. Porto.

JĘZYK

Język portugalski zbliżony jest do hiszpańskiego i w Portugalii z powodzeniem można porozumieć się używając języka sąsiadów, co znacznie ułatwiło nam podróżowanie. Portugalczycy rozumieją hiszpański bez większego problemu, co ponoć nie działa w drugą stronę. Jednak jeżeli nie znamy ani portugalskiego ani hiszpańskiego, nie jesteśmy na straconej pozycji, gdyż Portugalczycy, szczególnie młodzi, świetnie władają językiem angielskim w odróżnieniu od swoich hiszpańskich sąsiadów. Powodem jest zapewne fakt, iż portugalska telewizja nadaje filmy w oryginalnej wersji językowej z napisami, co z pewnością ułatwia przyswajanie języka.

Poza tym przed podróżą warto pomyśleć o nauce wybranych zwrotów w języku portugalskim, który jako język pełen dobrze nam znanych dźwięków jak „sz” i „ż” przynajmniej w sferze wymowy nie powinien sprawiać problemów.

WARTO ZOBACZYĆ…

  • występ fado w jednych z lokalnych pubów
  • słynny żółty tramwaj lizboński
  • bajkowe plaże Algarve
  • azulejos, czyli charakterystyczne dla Portugalii płytki ceramiczne zdobiące mury i zabudowania

UWAGA NA…

  • stację kolejową Fatima, która w przeciwieństwie do tego, co sugeruje nazwa, nie znajduje się blisko słynnego miejsca kultu, a jest od niego oddalona o ok. 25km.

Hiszpania z plecakiem: co, gdzie, za ile czyli informacje praktyczne

Operacja Iberia zakończyła się pomyślnie ponad 3 miesiące temu. Podróżując z plecakiem przemierzyłam 3000 km, odwiedzając 19 miast i miejscowości w ciągu 32 dni. Koniec podróży, koniec zwiedzania i najlepszej na świecie lekcji portugalskiej i hiszpańskiej kultury. Ale zostają wspomnienia i cenna wiedza na temat podróżowania po tych krajach, którą, z uwagi na liczne prośby mailowe, postanowiłam się podzielić. Na początek Hiszpania.

KOSZTY

Ceny w Hiszpanii, mimo, że wyższe niż w Polsce, nie należą do wygórowanych w porównaniu z innymi krajami Europy Zachodniej. Jak wszędzie, jeżeli się postaramy, możemy sporo zaoszczędzić, np. zaopatrując się w tańszych supermarketach jak np. El Dia.

W mojej podróży całościowe dzienne wydatki wynosiły średnio 30-35 euro, na co składały się noclegi, jedzenie, wstępy i przejazdy w opcji niskobudżetowej, ale dalekiej od oszczędzania za wszelką cenę. Kwotę tę można obniżyć o ok. 5-10 euro, jeśli będziemy gotować we własnym zakresie i rezerwować noclegi z dużym wyprzedzeniem – ja z reguły szukałam noclegów na miejscu lub rezerwowałam dzień lub dwa przed przyjazdem. Warto dodać, że podróżowałam w maju, który nie uchodzi za pełnię sezonu.

TRANSPORT

Sieć transportu publicznego w Hiszpanii jest dobrze rozbudowana i generalnie nie ma problemu z dojazdem do bardziej popularnych miejsc. Pociągi są dość komfortowe, ale nieco droższe od autobusów (zależnie od trasy) i często nie zatrzymują się w mniejszych miejscowościach. Mimo to warto rozważyć opcję pociągu, szczególnie na dłuższych, kilkugodzinnych trasach choćby z uwagi na lepszy komfort jazdy. Wybrane połączenia kolejowe są tańsze, jeżeli dokonamy zakupu przez internet z dużym, kilkutygodniowym wyprzedzeniem. Autobusy są wygodne, z reguły klimatyzowane i szeroko dostępne.
Warto śledzić połączenia w internecie i decydować się na środek transportu zależnie od trasy – kolej http://www.renfe.es, połączenia autobusowe http://www.alsa.es oraz strony lokalnych przewoźników dominujących w danym regionie. Dla przykładu regularny pociąg z Madrytu do Walencji kosztuje, zależnie od daty zakupu, od €50 do €80, ale możemy zdecydować się na kolej regionalną gdzie, podróż trwa co prawda aż 6-7 godzin, ale za to kosztuje jedyne 25 euro!

Warto pamiętać, że jeżeli wybieramy się na jednodniowa wycieczkę (np. z Madrytu do Toledo), to warto zakupić bilet ‚ida y vuelta’, czyli w 2 strony, który jest zwykle tańszy.

Przykładowe ceny przejazdów:

  • Sewilla Kadyks – około €12 (autobus)
  • Kadyks-Ronda €14 (autobus)
  • Ronda-Grenada €13,50 (pociąg)
  • Grenada-Madryt ok. €16 (autobus)
  • Madryt-Toledo €8,40 (autobus w dwie strony)
  • Valencia-Madryt €25 (autobus)

Samochód jest korzystną opcją jeżeli podróżujemy w grupie – podróżując w pojedynkę lub w dwie osoby po podliczeniu kosztów (cena wynajmu + ubezpieczenie + paliwo + ewentualna dopłata za oddanie pojazdu w innej lokalizacji) możemy zapłacić sporo więcej niż korzystając ze środków transportu publicznego. Z drugiej jednak strony samochód daje możliwość zobaczenia miejsc, które, podróżując autobusem czy pociągiem możemy jedynie podziwiać przez szybę, jeśli mamy szczęście.

NOCLEGI

Hiszpania oferuje całą gamę miejsc noclegowych – od schronisk młodzieżowych i hosteli po hostale, pensjonaty i hotele. Znów sprawdza się stara prawda, iż bardziej opłaca się podróżować w grupie, niż w pojedynkę – w Hiszpanii można znaleźć wiele pensjonatów i hostali, które liczą sobie za pokój a nie osobę, czyli jeżeli dzielimy z kimś pokój – płacimy ok. €25-35 za noc za dwie osoby – cenę zbliżoną do kosztu pokoju jednoosobowego. Opcję hostali i pensjonatów warto rozważyć szczególnie w mniejszych miastach, gdzie baza noclegowa jest uboższa.

Z punktu widzenia backpackera najciekawszą opcją są hostele młodzieżowe, których pełno jest w Hiszpanii. Po pierwsze oferują one dość korzystną cenowo opcję noclegową, po drugie dają niepowtarzalną możliwość poznania ludzi z całego świata. Koszt za łóżko w dormie wieloosobowym waha się od €12 do €25. W bardziej popularnych miastach warto rezerwować noclegi z wyprzedzeniem, szczególnie w czasie różnorodnych imprez lokalnych i festiwali.

JEDZENIE

W opcji niskobudżetowej możemy sporo zaoszczędzić zaopatrując się w jedzenie w supermarketach. Jednak jeżeli chcemy naprawdę ‘posmakować’ Hiszpanii, koniecznie musimy spróbować jej lokalnej kuchni, która należy do najlepszych w Europie. Miejsca z założenia turystyczne bogate są w lokale oferujące nie zawsze najlepsze, za to często kosztowne potrawy, dlatego warto szukać na swojej drodze lokalnych knajpek i restauracji.

Szukając obiadu, rozglądajmy się za menú del día, czyli daniem dnia, które z reguły jest rozpisane na tablicach przed lokalami. W tej opcji możemy zamówić smaczny lokalny posiłek (czasem kilka do wyboru) składający się z zupy/przystawki i dania głównego, deseru i napoju już od €8-10. Podobny obiad w opcji tradycyjnej może kosztować ok €30-40. Menú del día serwowane jest w godzinach popołudniowych, zależnie od lokalu między 13:00 a 16:00.

Będąc w Hiszpanii, koniecznie należy spróbować tradycyjnych potraw tego kraju jak np. paellę, churros z czekoladą domowej roboty, czy różnego rodzaju ryb. Moją ulubioną jest grilowana lub pieczona dorada – biała, delikatna ryba śródziemnomorska, która nie bez powodu była ulubionym gatunkiem starożytnych Rzymian. Hiszpanie są również mistrzami przyrządania wszelkich owoców morza jak mątwie czy kałamarnice. Więcej w poście o kuchni kanaryjskiej, która jest zbliżona do kuchni Hiszpanii kontynentalnej.

Należy też pamiętać, że wyprawa do Hiszpanii nie będzie 100-procentowa, jeżeli nie spróbujemy tapas, czyli małych przekąsek między posiłkami. Wywodzą się one co prawda z Andaluzji, ale cieszą się popularnością w całej Hiszpanii. Więcej informacji tutaj.

KOMUNIKACJA

Komunikowanie się z zagranicą w Hiszpanii nie nastręcza większych problemów. Kafejki internetowe są szeroko dostępne, a ceny internetu wahają się od €0,50 do €2 euro za godzinę, zależnie od miejsca. Niestety jakość niektórych pozostawia wiele do życzenia – zdarzyło mi się kilka razy korzystać z komputera w kafejce, który notorycznie się zawieszał i wyłączał, kompletnie uniemożliwiając korzystanie z internetu. Jeżeli dysponujemy własnym laptopem, w większych miastach można korzystać z wi-fi – zarówno w kawiarniach jak i hotelach czy hostelach.

Gdy zależy nam na kontakcie telefonicznym, polecam tzw. call shopy (po hiszpańsku ‘locutorio’), które oferują dość korzystne ceny rozmów zagranicznych. Gdy planujemy dłuższy pobyt i nie chcemy by nasz budżet zbytnio ucierpiał przez koszty roamingu, warto na czas pobytu zakupić kartę startową którejś z lokalnych sieci komórkowych. Najpopularniejsze sieci w Hiszpanii do Movistar, Vodafone i Orange. Ja korzystałam z usług sieci Lebara Movil, która oferuje tanie rozmowy zagraniczne.

JĘZYK

Jak wiadomo urzędowym językiem Hiszpanii jest kastylijski, zwany również hiszpańskim, który jest jednocześnie najbardziej rozpowszechnionym językiem w tym kraju. W rejonach wybrzeża wschodniego – w Katalonii, Walencji i na Balearach – obok kastylijskiego używa się również katalońskiego. Poza tym wśród lokalnych języków wymienić należy galicyjski w Galicji i baskijski w Kraju Basków.

Angielski jest powszechnie używany w miejscach skupiających młodych ludzi z całego świata, czyli np. hostelach młodzieżowych – tutaj z reguły spokojnie załatwimy wszystko w tym języku.

Wybierając się natomiast w dłuższą podróż po Hiszpanii, warto zaopatrzyć się w dobre rozmówki oraz znajomość podstawowych zwrotów komunikacji codziennej w języku hiszpańskim, co znacznie może ułatwić nam podróżowanie, szczególnie po mniej turystycznych rejonach. Hiszpanie, bowiem, szczególnie starsi słabo mówią po angielsku, więc może okazać się, że kupienie biletu czy zamówienie posiłku w restauracji jest nie lada problemem. Za to bardzo pozytywnie odbierana jest choćby podstawowa znajomość języka świadcząca o zainteresowaniu krajem i jego kulturą.

WARTO ZOBACZYĆ…

  • Występ flamenco w którymś z lokalnych barów (warto podpytać Hiszpanów, unikajmy typowo komercyjnych barów nastawionych na turystów)
  • Mercados, czyli hale targowe znajdujące się we wszystkich większych miastach kraju, gdzie można zakupić niespotykane u nas gatunki ryb, owoców morza, szynek, itp.
  • Któryś z lokalnych festiwali, których pełno w całej Hiszpanii. Aktualny kalendarz można znaleźć tutaj.

UWAGA NA…

  • Kradzieże, szczególnie w dużych, popularnych turystycznie miastach jak Madryt czy Barcelona, w których kieszonkowcy tak skutecznie opanowali swój fach, że wiele ofiar orientuje się dopiero przy jakimś zakupie, że straciło portfel z gotówką i kartami płatniczymi. Szczególną ostrożność należy zachować na popularnych ulicach ‘zakupowych’ jak Gran Via w Madrycie czy La Rambla w Barcelonie, które są rajem dla wyspecjalizowanych złodziejaszków.
  • Sjestę, czyli kilkugodzinną drzemkę w środku dnia, na czas której sklepy i zakłady pracy zostają zamknięte na ok. 4 godziny, z reguły między 13:00 a 17:00. Ten osobliwy zwyczaj hiszpański, choć bardzo ciekawy, może skutecznie pokrzyżować plany aktywnych turystów, więc przy planowaniu zwiedzania należy wziąć pod uwagę, że wiele rzeczy nie będziemy w stanie załatwić w czasie wypoczynku Hiszpanów.