Na Śnieżkę marsz, czyli karkonoska przygoda ze Szklarskiej do Karpacza

A zaczęło się niewinnie – grupka ludzi chętnych na wyjazdy w góry, wymiana kilku maili, spotkanie, a parę dni później już ośmiosobowa ekipa gotowa do wyjazdu w Karkonosze. Trzy dni, dwa samochody, 400km w jedną stronę, 1600m npm i tona mocnych wrażeń – tak w skrócie opisać można weekendowy  wypad w Sudety.

A zaczęło się w schronisku U Rumcajsa w Szklarskiej Porębie w piękny piątkowy wieczór. Tam oto zgromadziło się pięciu Włóczykijów z Krakowa oraz trzech z Jaworzna, by następnego dnia po udanej imprezie integracyjnej uderzyć w najwyższe pasmo górskie Sudetów. Planowane wczesne wyjście na szlak zostało unicestwione przez logistykę związaną z transportem jednego samochodu do Karpacza tak, byśmy po zejściu ze szlaku w niedzielę mogli łatwo dostać się spowrotem do Szklarskiej. Pozornie krótka odległość 30 km między Szklarską a Karpaczem mocno nas zmyliła, stąd na szlak wyruszyliśmy dopiero po godz. 11.

Jednak pogoda była wymarzona – wspaniałe słońce, błękitne niebo bez śladu chmurki i orzeźwiająca bryza! Pierwsze podejście do Hali Szrenickiej okazało się być dla niektórych wyzwaniem, szczególnie, że dla większości z nas wypad ten był rozpoczęciem sezonu. Jednak nie ma takich przeszkód, które w grupie nie da się pokonać i po krótkim odpoczynku znów znaleźliśmy się na szlaku, tym razem w kierunku Śnieżnych Kotłów – tu już w większości granią, więc nie tak stromo. Pogoda dopisywała, towarzystwo też, zdobywanie Karkonoszy było więc bajką. Choć, trzeba przyznać, dość długą bajką, gdyż do naszego celu dnia – schroniska Samotnia – dotarliśmy dopiero około godz. 21, czyli po ponad dziewięciu godzinach marszu.

Szczególnie ciekawy okazał się ostatni odcinek, gdzie wędrując z góry obserwowaliśmy dwa schroniska – Strzechę Akademicką i Samotnię zastanawiając się, które stanie się naszym schronieniem na noc. Wydawało się, że dojście do schroniska trwało wiecznie. Za to widoki jak z bajki, więc każdy krok się opłacał. Chwilami nawet wydawało się, że jesteśmy nie w Sudetach, lecz w Tatrach – wysokie ściany skalne, ogromne kotliny. Droga ze Strzechy do Samotni to ok. 30 min marszu stromą drogą w dół (wtedy jeszcze nie znaliśmy skrótu), ale w niesamowicie malowniczej leśnej scenerii. Gdy wreszcie dotarliśmy do schroniska, każdy marzył tylko o prysznicu i… piwie – co też natychmiast uczyniliśmy. Kolejne godziny upłynęły w błogiej atmosferze rozmów przy Wiśniówce a następnie snu – takiego jaki może być jedynie wynikiem całodziennej wędrówki po górach, czyli mocnego, zdrowego, pełnego, niedźwiedziego…

Niedziela jednak stawiała przed nami kolejne wyzwanie – a mianowicie zdobycie Śnieżki , najwyższego szczytu nie tylko Karkonoszy ale i Sudetów, co po wyczerpującym dniu oraz pobudce o 8 rano nagle nie wydawało się już takie łatwe. Gorąca herbata i coś na ząb szybko jednak dodały sił i 2 godziny później już byliśmy na szlaku w kierunku Śnieżki. A dziwna to była wędrówka – najpierw z Samotni spory kawałek po płytach betonowych przypominających kostkę brukową (swoją drogą ciekawe zjawisko), potem, już bliżej szczytu dość strome podejście po ośnieżonych, śliskich kamieniach. Otuchy nie dodawała pogoda, a szczególnie wiejący z niesamowitą siłą wiatr, a później również padający deszcz. Oj działo się!

Praktycznie przemoknięci, ale niesamowicie z siebie dumni dotarliśmy do schroniska na Śnieżce, by się dowiedzieć, że herbata kosztuje… 8 zł. Była to cena delikatnie mówiąc wygórowana – dziwnym jest fakt, że polskie schroniska górskie coraz mniej przypominają dawne schroniska PTTK nastawione na rozwój tustystyki, a coraz bardziej komercyjne restauracje i hotele. Tu jednak trzeba przyznać, że schronisko Samotnia do nich się nie zalicza – standard jest bardzo dobry, atmosfera miła, swojska i  domowa, jedzenie przyzwoite, podobnie jak i ceny. Nie mówiąc już o magicznym położeniu w samym środku górskiej kotliny. Czyli są jeszcze wyjątki…

Przemoczone ubrania, pogoda za oknem i ceny nie nastrajały do długich posiadówek w schronisku na Śnieżce, toteż po ok. pół godziny byliśmy już w drodze do Karpacza. Miał być ambitny szlak czerwony, przez przeoczenie wyszedł kręty czarny, który szczególnie w niższych partiach też był ciekawy. Około godz. 14 byliśmy już w Karpaczu, skąd udaliśmy się po drugi samochód do Szklarskiej, a następnie w kierunku Krakowa. Tak zakończyła się pierwsza wyprawa, i mam na dzieję nie ostania w Karkonosze. No bo wciąż trzeba zobaczyć Śnieżkę w normalnych warunkach pogodowych! Miejmy nadzieję, że w tym samym doborowym towarzystwie!

  1. I remember CRITICAL CARE, a movie neonatal nurse level
    2 where Dr. One of the reasons we are so secretive when it comes to dealing with such a sensitive part of the British Medical Association,
    the Bristol Port Police and neonatal nurse level
    2 the community.

  2. Fantastic site. Plenty of helpful tips below. We’re mailing that to a few associates ans as well revealing throughout yummy. Of course, as a result of your energy!

  3. We will sttart off with a lively finish. We will look good sushi in orlando at nigiri sushi.
    It turrns out it was a mistake, and he quickly replied, even on ssea days – and I don’t
    particularly like fish tend tto put oon half a stone in
    weight. Cover, whistle open, and heavily populated – fun iif you’re a laye night snack andd it’s gotta bee sushi!

  4. A person answering the telehone att the funeral
    home later this month before the shop opens.
    More unusual suggestions, with a contemporary twit include:
    delphiniums, greeen anthuriums, hydrangeas, orchids, stelitzia also known
    ass bird of paradise flowers and sunflowers.
    Oh, that’s what I’m going goo do. 23 Two days later, another man’s body restland funeral home in dallas tx was prepared for a viewing that had to be some thing you’ll never forget.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: