Archiwum dla Marzec 2011

Kartacze i soczewiaki, czyli mleko i miód Suwalszczyzny

Ulokowana na pograniczu kultur, języków i smaków Suwalszczyzna jest rajem dla miłośników wszystkiego, co mieszane, inne, niby znane, a nietypowe. Poza zwiedzaniem okolic Suwałk, chodzeniem po zamarzniętej Hańczy – najgłębszym jeziorze Polski, spacerami po Puszczy Augustowskiej, przejażdżką bryczką z lokalnej stadniny koni i wizytą w kresowym miasteczku Sejny, mieliśmy okazję posmakować prawdziwych atrakcji północno-wschodniej Polski, czyli lokalnych dań kuchni podlaskiej.

Nie wiem, co takiego niezwykłego jest w kuchni Suwalszczyzny, pewnie właśnie wpływy tak wielu okolicznych kultur i niesamowita atmosfera miejsca, ale dania, jakie miałam okazję próbować smakowały niesamowicie i myślę, że kilka dni pobytu więcej i jakaś konkretna dieta byłaby wskazana. Trzeba zaznaczyć, że nie jest to kuchnia dla każdego – jest dość ciężka i tłusta, ale jednocześnie pełna niezapomnianych aromatów, oryginalnych połączeń składników i smaków. Palce lizać!

Potrawy regionalne Suwalszczyzny często w całości pochodzą z Litwy lub Rosji, albo czerpią inspiracje z kuchni tych właśnie krajów. Moje serce podbiły dwa regionalne smakołyki – kartacze i soczewiaki i mimo kiepskich umiejętności kulinarnych, zamierzam je kiedyś własnoręcznie przygotować, choć smak, którym miałam okazję się delektować jest połączony z klimatem regionu i zapewne tylko tu osiągalny.

Na początek absolutny hit kulinarny – kartacze, które są sporej wielkości kulkami z ciasta ziemniaczanego wypełnionymi pysznym nadzieniem z mięsa mielonego. Jako umiarkowana zwolenniczka mięsa, mogę spokojnie okrzyknąć kartacze moją ulubioną potrawą regionu, więc to chyba najlepszy dowód, że będąc na Suwalszczyźnie, po prostu trzeba ich spróbować. Choć okazuje się to niełatwe, gdyż mimo popularności potrawy w tych rejonach, nie każda restauracja serwuje je na codzień. Trochę natrudziliśmy się, by znaleźć dobry lokal, ale wysiłek zdecydowanie się opłacił.

Soczewiaki okrzyknę z kolei najlepszym daniem regionu z serii „wegetariańskie”. To również typowa potrawa pogranicza litewsko-polskiego przypominająca bułki wysmażane lub wypiekane z nadzieniem z soczewicy, cebuli i boczku (OK, z tym wegetarianizmem trochę przesadziłam). Połączenie na pozór dziwne smakuje cudownie i jest bardzo sycące. Zdecydowanie polecam!

Mniej przypadła mi do gustu kiszka ziemniaczana, ale przypuszczam, że jest to danie, które albo się ogólnie lubi albo nie. Składa się ono z farszu ziemniaczanego opakowanego w formie kiełbasy lub kaszanki w jelito wieprzowe i jest zwykle smażona lub zapiekana. Osobiście uważam, że ciekawszą alternatywą ziemniaczaną jest babka ziemniaczana, która jest smakowitym ciastem pieczonym z ziemniaków, cebuli, kaszy, często również mięsa. Bliny to z kolei danie o korzeniach rosyjskich, które wyglądem przypomina nieco naleśniki, a podawane jest często z rybnymi dodatkami jak wędzony łosoś, czy śledzie. Wśród deserów na Suwalszczyźnie króluje sękacz – ciasto z charakterystycznymi kolcami (lub sękami, jak kto woli) oraz mrowisko – coś na kształt faworków. Poza tym, dzięki licznym jeziorom w okolicy, nie można nie wspomnieć o popularnych w tym regionie rybach, które serwowane są na różne sposoby – wędzone, zapiekane, grilowane i smakują wyśmienicie. Po tak obfitej uczcie można spróbować popularnego w regionie kwasu chlebowego, który jest narodowym napojem w Rosji i na Ukrainie.

Wigierski Park Narodowy – kraina lasów, jezior i… bobra

Jedna podróż zwykle prowadzi do drugiej – a to z racji zaczerpniętych inspiracji, zainteresowania danym regionem lub kulturą, czy poznania nowych ludzi. Dzięki tym ostatnim (a konkretnie jednej osobie, z którą miałam przyjemność podróżować po Hiszpanii i Portugalii) udało mi się ostatnio odwiedzić Suwalszczyznę w iście zimowym klimacie.

Bajeczna sceneria, nocleg w chatce pośrodku lasu, niewyobrażalna cisza i natura w najczystszej postaci, gdzie okiem nie sięgnąć – tak w skrócie można opisać moje wrażenia. Oczywiście tylko odnośnie miejsca, bo jest wiele innych rzeczy, które mnie urzekły w krainie jezior i lasów. Jako że moja gospodyni jest przewodnikiem w Wigierskim Parku Narodowym, nie sposób o nim szerzej nie wspomnieć!

Wigierski Park Narodowy zajmuje blisko 15 tys. ha i spośród innych parków narodowych wyróżnia się bogactwem jezior i rzek. Położony jest na północnym skraju Puszczy Augustowskiej, największego zwartego kompleksu leśnego na niżu Europy, który wraz z lasami na terytorium Litwy i Białorusi pokrywa obszar około 300 tysięcy hektarów. Zdecydowaną większość powierzchni parku zajmują lasy. Wód też nie brakuje – w centrum Parku znajduje się jezioro Wigry z przepływającą przez nie rzeką Czarna Hańcza. Wśród 40 jezior Parku,  Jezioro Wigry jest  najgłębszym i największym okazem.

Jeśli się już wspomniało o typowych dla Wigierskiego Parku Narodowego jeziorach i lasach, nie sposób pominąć ich stałego mieszkańca, a zarazem symbol Parku – bobra, którego miałam okazję widzieć po raz pierwszy w życiu – niestety w postaci martwej, gdyż podczas spaceru po lesie natknęliśmy się na zwłoki tego gryzonia. Jest on roślinożercą z ciekawymi nawykami żywieniowymi – latem zajada się roślinami zielnymi, jesienią natomiast zaczyna intensywnie ciąć drzewa i krzewy liściaste i gromadzić pod wodą jako zapasy na zimę. Ścięte pnie drzew i stożkowato zakończone pniaki – to najłatwiej zauważalne ślady obecności bobrów.

Nie ma się więc co dziwić, że nawet prezydent RP ma dom w tej sielskiej okolicy! Region, oprócz atrakcji krajobrazowych ma wiele innych – stadniny koni, ścieżki rowerowe, trasy do wędrówek pieszych, kilka ciekawych zabytków, z których moim ulubionym jest chyba zespół klasztorny położny malowniczo nad jeziorem Wigry, który został zbudowany przez Kamedułów pod koniec XVII wieku.

Na Suwalszczyznę muszę koniecznie wrócić, gdyż z racji zimowej pory, udało mi się poznać tylko kilka jej atrakcji. A jest ich wiele – poniżej lista 10 rzeczy, które według przewodnika parkowego, w Wigierskim Parku Narodowym koniecznie trzeba zrobić – mam nadzieję, że tego lata uda mi się „odhaczyć” wszystkie pozycje na liście!

  1. Przejechać rowerem trasę dookoła jeziora Wigry,
  2. Przejść się ścieżkami edukacyjnymi Las, Suchary, Jeziora,
  3. Spłynąć kajakiem rzeką Czarną Hańczą,
  4. Odwiedzić Muzeum Wigier w Starym Folwarku,
  5. Wejść na wieżę widokową w Kruszniku,
  6. Zwiedzić pokamedulski zespół klasztorny w Wigrach,
  7. Przepłynąć statkiem po jeziorze Wigry,
  8. Przejechać się kolejką wąskotorową,
  9. Złowić taaaką rybę,
  10. Spróbować potraw regionalnych.