Zdobywanie Kasprowego i mgliste widoki na zejście


Weekend – chłodny, acz bezdeszczowy dzień, tym razem wybraliśmy się na podbój symbolu polskiego narciarstwa, Kasprowego Wierchu. I bynajmniej nie z zamiarem szusowania po śniegu, a po prostu podziwiania widoków zarówno w drodze na szczyt, jak i z samego szczytu. Z tym ostatnim mieliśmy mniej szczęścia, ale i tak fajnie było wejść na górę, na którą jednak większość ludzi od ponad 70 lat wjeżdża koleją linową, która jest symbolem kasprowej tyrystyki.

Trasa z Krakowa do Zakopanego o dziwo przebiegła gładko, bez przestojów i korków na Zakopiance, co już wróżyło dobry start. Przed dworcem w Zakopanym czekał bus, za sprawą którego w ciągu 10 minut znaleźliśmy się w Kuźnicach – punkcie wypadowym, skąd można wybrać jeden ze szlaków wędrownych lub wjechać na szczyt wspomnianą już kolejką. Po szybkim śniadaniu w miejscowej gospodzie, rozpoczęliśmy naszą wędrówkę szlakiem zielonym, który częściowo przebiega pod trasą kolejki.

Pierwsza godzina wędrówki była trochę monotonna – las wydawał się nie mieć końca i tylko od czasu do czasu odsłaniał jakiś górski widok ku pocieszeniu serc (i oczu).

Wszystko zmieniło się po dojściu do Myślenickich Turni, skąd roztacza się pierwszy widok szczytów w pełnej krasie oraz gdzie znajduje się stacja pośrednia kolejki na Kasprowy.

Po krótkim postoju idziemy dalej – trasa staje się coraz bardziej różnorodna, krajobraz wyraźnie zmienia się z racji wejścia na grań główną Tatr. Tu też czeka kilka stromych podejść, gdzie trzeba nieco zwolnić tempo, szczególnie że w wyższych partiach pojawia się lód i trzeba uważać.

Mimo to jest to trasa okazała się bardzo przyjemna i niezbyt trudna, więc obyło się bez łańcuchów i raków🙂 i po ponad 3 godzinach dotarliśmy na szczyt, ku ogólnego podziwowi tych, którzy za sprawą kolejki linowej na nim znaleźli się przed nami. Niektórym trasa ta wydawała się nie do przejścia i podpytywali nas o warunki i stopień trudności, kiwając głowami ze zdumieniem. Pierwszym widokiem na szczycie (oprócz tłumów turystów) jest budynek stacji meteorologicznej, która jest najwyżej położonym budynkiem w Polsce (1987m n.p.m.)

Niestety tuż przed naszym wejściem na szczyt, widok skutecznie zaczęła przesłaniać gęsta mgła, która praktycznie uniemożliwiała zobaczenie czegokolwiek w promieniu powyżej 50 metrów, zatem zamiast podziwiać widoki, pozostając w otoczce chwały kolejkowych turystów, udaliśmy się na grzane piwo i ciepły posiłek w tutejszej restauracji. Po dobrej godzinie odpoczynku postanowiliśmy zbadać turystyczną atrakcję Kasprowego, jaką jest kolejka, gdyż warunki atmosferyczne pogarszały się z minuty na minutę i nie wróżyły dobrego zejścia. Teraz bez większego problemu zakupiliśmy bilety zjazdowe (na wjazd w Kuźnicach ludzie rzekomo czekali prawie 3 godziny tego dnia!) i wsiedliśmy do nowoczesnego wagonika (kolej na Kasprowy Wierch została zmodernizowana w 2007 roku). Czas przejazdu z przesiadką w stacji pośredniej to niecały kwadrans, po którym to znaleźliśmy się znowu w Kuźnicach, a następnie w Zakopanym, by oblewać udane wejście na szczyt oraz szybki z niego zjazd.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: