Witaj Teneryfo!

Więc oto zaczyna się moja przygoda z Wyspami Kanaryjskimi. Dziś rano na Teneryfie wita mnie piękna słoneczna pogoda, która jest miłym zaskoczeniem po irlandzkich śniegach, deszczach i mrozach.

Przylatuję o 11, więc pozostaje mnóstwo czasu na zwiedzanie, gdyż nie wiedzieć dlaczego, byłam święcie przekonana, że na Teneryfie obowiązuje czas GMT+1, podczas gdy na miejscu okazuje się że czasem lokalnym jest Greenwich. No tak, trzeba było sprawdzić. I normalnie bym to pewnie zrobiła, tylko że tym razem wszystko było ‘nienormalne’. A zaczęło się od tego, że sam wyjazd był z tak zwanych ‘last minute’, leciałam drogą okrężną (z Cork do Dublina, z Dublina do Hamburga i następnego dnia z Hamburga na Teneryfę), no i najważniejsze – jako że mieszkam i spędzam każdą chwilę z tubylcami – wyjazd ten ma dla mnie wymiar bardziej kulturowy, niż turystyczny.

Po blisko pięciogodzinnym locie drogimi, choć zdecydowanie godnymi polecenia liniami TUI, pysznych naleśnikach pokładowych na śniadanie oraz regularnych pogawędkach z pewnym miłym dziadkiem z Hamburga, który nawyraźniej powziął sobie za cel znalezienie w samolocie towarzyszki swojego pobytu na Teneryfie, ląduję na lotnisku Tenerife Sur, skąd zostaję odebrana i przetransportowana prosto na gorące plaże Los Cristianos, które są tzw. wizytówką południa wyspy. To tutaj znajdują się najpopularniejsze rezorty turystyczne wyspy, w których to czasem ciężko uraczyć tubylców, gdyż ta część Teneryfy zdominowana jest przez turystów – głównie niemieckich, co jednak nie znaczy, że innych naradowości brak – po drodze natknęłyśmy się nawet na rozentuzjazmowaną grupkę polskich surferów…

Z rezortowego południa udajemy się do La Laguny, małego, historycznego miasteczka na północy wyspy, skąd pochodzi Yurena – moja przewodniczka i gospodyni. Tuż po przyjeździe mam przyjemność poznać jej rodziców oraz spróbować po raz pierwszy specjałów kanaryjskich. No i czas na odpoczynek, gdyż Yurena, bardzo wzięła sobie do serca misję pokazania mi wszystkich uroków wyspy w tym krótkim czasie, więc jutro czeka mnie bardzo długi dzień…

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: